Fala tsunami

Gorąco… Ale urlop wypada spędzić hen daleko nad lazurowym morzem i nie szkodzi, że tam jest jeszcze cieplej. Powracają zrelaksowani letnicy, a z nimi nieustające biadolenie na toporną pogodę która w Polsce nie ulega naszym oczekiwaniom. Poniżej sentencja autora artykułu:

Życzenia
Stabilna aura to nie gwiazdka
I z nieba nie zleci.
Chyba, że w wigilijny wieczór
Życzeniom naprzeciw.

Popatrzmy, zatem na zdjęcie powracającej swego czasu awifauny na Obszar Natura 2000. Oczy nie były w stanie wychwycić wszystkich skrzydlatych przyjaciół, a serce biło raźniej z nadzieją, że to co widać będzie trwało i utrzyma się wiele, wiele lat.

Czemu to tak? Otóż, opierając się na badaniach „Eurostatu:” jako wzór dbałości o naturę zajmujemy wśród europejskiej braci dość odległe miejsce. Onegdaj, chcąc znaleźć się bliżej wspomnianej wyżej sprawy napisaliśmy w kwietniu 2018 roku wraz z Ligą Ochrony Przyrody pismo do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Łodzi gdzie pochylono się nad nim i otrzymaliśmy odpowiedź dot. przyczyn spadku populacji skrzydlatej braci na naszym terenie oraz bezpiecznych warunków zewnętrznych tzn. przelotu nad cieśninami Morza Czarnego, a także wyspami śródziemnomorskimi.

Sięgając do przyczyn powyższego wraz szperając w historii: organiczna praca od podstaw nawet w okresie Pozytywizmu nie stanowiła dla nas priorytetu. Bardziej odpowiadał nam Romantyzm. Dla bliższych i dalszych sąsiadów zza Odry w wyższym stopniu ceniony był i jest Empiryzm. Podobnie przez zachodnich krajan postrzegane jest ocieplenie klimatu oraz przetrwanie fauny i flory.

Cieszy, że w kraju coraz więcej rodaków angażuje się w działania proekologiczne, lecz przybywa także tych którzy przestają poważnie traktować dane o „perturbacjach” w atmosferze kwitując powyższe – nie straszyć… Proszę, wracają „Strachy na lachy”, a ekodziennikarz niczym porucznik Kolumbo nie spał po nocach, lecz myślał i rozważał… Wreszcie znalazł. Trzeba sięgnąć głębiej –
do korzeni.

Otóż, w Helladzie starożytni Grecy obserwowali przyrodę i postrzegali zmiany klimatu jako coś groźnego. Traktat o „Wiatrach” napisany przez Teofrasta z Eresos wyraźnie odnosi się do ludzkich poczynań jako podłoża – dziejących się zmian klimatycznych.

Rzymianie przybyli na Półwysep Bałkański będąc otwarci na grecką wiedzę, także dot. niepokojących zmian w naturze. Rzymski uczony – autor dzieła pt. „Historia naturalna”, wyraźnie wskazuje zależność pomiędzy środowiskiem, a klimatem oraz sromotę przyrody jako ludzką niesolidność. Byli, więc świadomi wartości natury oraz jej ochrony. Stworzyli potęgę militarną i gospodarczą, lecz do spraw dotyczących zielonego świata podchodzili – nieco powściągliwie.

Wybuch Wezuwiusza który zniszczył Pompeje oraz inne miasta natura sygnalizowała poprzez chaotyczny odlot ptaków; trzęsienia ziemi, „ucieczkę” wody ze źródeł, niepokój w zachowaniu innych zwierząt itp. (Dowodów dostarczyła m. in. w 2004 roku fala tsunami na Oceanie Indyjskim.)

Wracając do wulkanu: wierzono, że wewnątrz góry znajduje się kuźnia, a w niej ogień który „sam w sobie” stanowił ogromne niebezpieczeństwo wybuchu płomieni. Przecież kilkanaście lat wcześniej spłonął Rzym. Wielu ludzi o powyższym pamiętało, (Pożoga Rzymu 63 rok n. e. – wybuch Wezuwiusza 73 rok n. e.) ponieważ przyniósł ogromne zniszczenia i wiele ofiar.

Marynarze floty obserwowali Wezuwiusza, a kiedy wulkan uaktywnił się ruszyli na pomoc okolicznym mieszkańcom. Wojska lądowe Rzymu posiadały siły i środki żeby ewakuować mieszkańców z zagrożonych miast. Z jakiegoś powodu zwlekano…?

Czas jednak płynął jak rzeka i nastało Średniowiecze, a problem ochrony przyrody na długie lata został wyciszony. Dopiero w XIX wieku niemiecki biolog wprowadził określenie – ekologia – i sprawił, że „EKO” dotarło na wszystkie kontynenty.

Obecnie Polskę nawiedzają huragany, błyskawiczne powodzie i temperatura zbliżona do 40 st. C. Mamy fundusze na ochronę środowiska i walki ze zmianami klimatu, a ociągamy się, zatem spójrzmy wyżej.

Ale, ale jest jeszcze coś: śmieci. Jest owych dużo, wręcz coraz więcej i są wszędzie: na ulicach i trawnikach, w lasach, przy oczkach wodnych oraz rowach.(Gdzie nie spojrzysz: puszeczka i papierek, torebka foliowa, pety, zużyty sprzęt domowy itp.) Często zapominamy, że w lesie wystawiono kosze na śmieci. Poza skupiskami drzew – swoje odpadki trzeba włożyć do przygotowanej torebki i zabrać z sobą.

Po kajakarskim sezonie na Krutyni i innych rzekach strażacy i wolontariusze pływając łodziami wyławiają z wody tony nieczystości. Byłem w Wielkopolskim Parku Narodowym. Wszedłem pod most gdzie gniazda lepiły wygonione z miast jaskółki. W owym czasie Wartą płynęła grupa kajakarzy. Dali takiego czadu, że ptaszyny pouciekały, a spłynęły po tzw. turystach: 2 puszki, opakowanie po ciastkach, pety i butelka. Znany z TV aktor wyznał: „Po przejściu grzybiarzy wynoszę uzbierany 150 l. wór śmieci!”

Z życia wzięte: Groźna burza na Podkarpaciu, w Stroniu Śląskim pod naporem dużej wody runęła zapora – były ofiary. W Niemczech gwałtowna powódź pochłonęła wiele ludzkich istnień. W Grecji – pożary. W Kalifornii gigantyczna pożoga.. Blisko Szanghaju szalał tajfun i ewakuowano wiele tysięcy mieszkańców. W Kanadzie – Kolumbii Brytyjskiej temperatura sięgnęła 50 st. C. i doprowadziła do pożarów oraz spopielenia miasta – były ofiary. W Polsce Alerty RCB stają się codziennością, a na całym świecie w naturze – coś niepokojącego się dokonuje… Ludzie, nie mamy drugiej Ziemi!

Józef Dbały