Las jest urokliwym miejscem i miło jest chodzić wśród drzew. Pamiętając o powyższym nad skraj potoku zachodziłem wiele lat, siadałem pod olchą i obserwowałem zwierzęta. A ona spragniona, chwytała każdym liściem słoneczne promienie i pięła się coraz wyżej. Jej korzenie wrastały głęboko w ziemię sięgając po każdą odrobinę wilgoci. Na drzewie zamieszkał dzięcioł, wiewiórka i czasami wpadała zapolować łasiczka, lecz mieszkańcy olchy umykali je sprytnie.
Kwiat lotosu
Często oglądam filmy dokumentalne. W ostatnim, traktującym o niebezpieczeństwie płynącym z kosmosu uznano: „Z Naturą nikt nie wygra, bo ona kryje w sobie niezmierzony potencjał oraz tajemnice których jeszcze nie poznaliśmy… Mówiono o czarnych kosmicznych dziurach, i o wybuchu „supernowej”. (Ulotnie pamiętam kosmonautów i lądowanie astronautów na księżycu
także eksplozję kosmicznego promu – Challenger.)
Sięgając głębiej trzeba przyznać, że wiele się działo na ziemi w czasach, gdy o powołaniu populacji Homo Sapiens – Matka Natura jeszcze nie myślała…
Podobno żyły wówczas potężne diplodoki, a polował na nie Tyranozaur Reks. Morza zasiedlały groźne jaszczury oraz małe amonity. Dlaczego odeszły…?
Wielu uważa za główną przyczynę zejścia dinozaurów i amonitów było – uderzenie planetoidy w teren obecnej Zatoki Meksykańskiej które zamieniło przyrodę ziemi w niekończącą się
pożogę. (Wiele ssaków i pierwsze ptaki przeżyły.)
Mam lupę jaką posługują się paleontolonodzy. Wnikliwie starałem się rozpoznać skamieniałości amonitów. Wyglądają na oryginalne.
Trzymając je w ręku myślałem o czasie -„erach” – które przeminęły. Budził również pokorę okres krótkiego, ludzkiego żywota. Patrząc na nieruchome kształty wyobrażałem sobie jak one pływały, budowały swe domki i walczyły o przetrwanie. Cieszyły się życiem. Do czasu… Zbliżał się kataklizm!
Były jajorodne. Żywiły się planktonem, a same ulegały pływającym dinozaurom. Odeszły wile mln. lat temu. Skamieliny owych można znaleźć, lecz trzeba z determinacją szukać. W tym okresie zaistniały również pierwsze ptaki.

To co wyżej – ma swoją piękną i zarazem tragiczną historię. Lecz ewolucja ciągle na czuwaniu, więc nadeszły bieżące lata, a życie sprowadziło demokrację. Żeby jednak ze szczęścia nie poprzewracało się nam w głowie – zaczęło spadać zatrudnienie. Po rodzinnej naradzie pojechałem do Austrii. W Wiedniu załatwiłem mieszkanie i pracowałem dorywczo – również w remontowanej szkole. (W Austriackich szkołach dzieci systemowo uczą się ekologii.)
W wolnym czasie ze słownikiem jez. niemieckiego szedłem do parku i konsekwentnie „kułem”. Lekko nie było. Poznałem chińskie małżeństwo którzy adoptowali lokal by otworzyć restaurację. Pracowaliśmy w kilku. Szefowa, urodziwa kobieta często zwracała się do mnie. Rozmowę z remontu potrafiłem przenieść na grunt prywatny, gdzie pani chętnie wspominała ojczyznę i kulturę „Państwa Środka”. (W chińskich szkołach dzieci uczą się ekologii.)
Rozmawialiśmy również o niedźwiadku: „Pandzie Wielkiej” którego uznano za narodowy skarb Chin. (Za zrobienie miśkowi krzywdy grożą poważne konsekwencje.) Sympatyczne stworzenie jest również symbolem: ochrony środowiska, pokoju i dyplomacji.
Przykre, że naszego orła bielika, od wieków protoplastę „Orła Białego” polskiego godła – nie uznaje się za skarb narodowy.
(Przewertowałem materiały dot. spotkania księcia Lecha z orłem bielikiem. Teren w okolicach Gniezna jest odwiecznym miejscem bytowania wspomnianych orłów. Kroniki nie odnotowały obecności innych, tej rangi ptaków „szponiastych”!)

Gdy remont obiektu dobiegł końca , poczęstowano nas drinkiem, a ja od szefowej otrzymałem statuetkę z jadeitu: „Gejsza z kwiatem lotosu” – oryginał. Przedstawia owy dziewczynę o egzotycznej
urodzie gdzie zwiewna szata dyskretnie skrywa jej kształty. Dziewczę lewą rękę oparła z tyłu na biodrze, a w prawej trzyma wspomniany kwiat.
Regularne rysy rozjaśnia subtelny uśmiech dodając twarzy wyraz – szczęśliwego stanu ducha. „Widać jak na dłoni”, że w Chinach mieć kontakt z lotosem to radość i fart. Sam kwiat jest silnie zakorzeniony w tradycji wielu azjatyckich narodów, a jego związek ze słońcem budzi wręcz zdumienie. Otóż, po całym dniu bytowania na powierzchni – wieczorem składa swe płatki i
chowa się pod lustrem wody. Przebywa tam ukryty całą noc. Rano spragniony słońca – otwiera koronę by powitać dzień.

U nas w mieście jest dużo kwiatów. Rozrosły się, lecz pod dachem pozostawiły odrobinę przestrzeni m. inn. dla egzotycznych orchidei, a one w ukształtowaniu swych płatków kryją niewieści powab – przekładający się na piękno całej Ekosfery także na jej ulotność i westchnienia…
W wiedeńskich kwiaciarniach storczyki ubarwiały wnętrza – nadając im ton. Ot, życie: Austriacy wygospodarowali fundusze na renaturyzację Dunaju. Pracę wykonano już na odcinku wielu dziesiątków kilometrów. Poprawiono wodną sytuację w znajdujących się po drodze parkach narodowych. Zaplanowane pracę mają trwać do 2028 roku i dalej.
Wisła, po dwukrotnym wpuszczeniu do niej fekaliów z Warszawy, szósty rok mozoli się z samooczyszczeniem. Nasuwa się pytanie: Czy obecnie wszelakie – różne takie – każdym
dopływem wciskające się do ciebie, nasza kochana rzeko – dadzą dokończyć zamierzoną procedurę…? Godzi się zapytać – kto monitoruje efekt detoksykacji Wisły?
W 2024 roku weszło w życie rozporządzenie UE o Odbudowie Zasobów Przyrodniczych. We wrześniu 2026 roku mija termin składania dokumentów przez państwa członkowskie. Co u nas…?

Cieszy, wysoki stan wiślanej wody.
Józef Dbały
Harmider czy wrzawa…
…oto jest pytanie? A może dylemat trapiący telewidzów? Otóż, ostatnio zebrała się wieczorem w studio TV grupa młodo – starszych i skakali żywiołowo na wszystkim co mieli pod nogami robiąc miny których by się nie powstydził Charlie Chaplin i inni znani komicy. Krzyczeli donośnie niestety – nieczysto. W międzyczasie przejechało kilka warczących ponad normę samochodów i motocykli. Uff. Wypada mi sięgając do korzeni i o powyższym napisać:
Kiedy Homo Sapiens ruszyli na podbój ziem nieznanych było cicho, a robiło się głośniej gdy nadciągnęła burza, jakieś zwierzę ryknęło, uczestnicy turniejów wraz na polach bitewnych krzyknęli – huraaa! Ewolucja jednak nie zasnęła. Po upływie wielu wieków na ową cichość zagięto parol i na równinach z roku na rok potężniał gwizd lokomotyw ciągnących w wagonach wszelakie dobra i turystów zwiedzających świat – także w „Orient Ekspresie”. Na „dzikim zachodzie” życie również pisało scenariusze do filmów.
Oczy sokoła
Sokół wędrowny (Falko peregrinus) – ptak zawrócony z drogi wiodącej w siną dal. Miał szczęście do ludzi z charakterem. Dzięki renaturalizacji został w latach 80 XX wieku zawrócony z drogi wiodącej w siną dal. Obecnie ma się lepiej. Restytucja działa nadal.
Jest dzieckiem przepastnych klifów gdzie u podnóża kłębi się spieniona morska woda, stromych i nagich urwisk, a także niebotycznych grani pośród których słońce oświetla skalny zaułek, a sokolikom, słoneczne promyki skrzą się w oczach, a one przymykają powieki. Natura nie zrobi im krzywdy, o nie. Rotacja ziemi sprowadzi dla małych cień.
Zew natury… wyrokiem losu
Nieomal wszyscy są przekonani, że obecnie, daleka od stabilizacji aura najbardziej ludziom daje w kość, a faunie znacznie mniej. Florę natomiast tylko czasami przetrzepie. Prawda jednak leży pośrodku…
Otóż, my w drodze ewolucji zajęliśmy teren który jeszcze tak niedawno należał: do ssaków, owadów i ptaków. Wielu z nas stara się wnieść przyrodzie rekompensatę w postaci: płaskiego naczynia z wodą w lecie, a pożywienia w zimę czy budkę lęgową przymocować do jeszcze rosnącego w pobliżu drzewa.
Znajdują się jednak tacy którym owe przeszkadza więc je ogławiają tzn. obcinają gałęzie i stożek wzrostu co ogranicza absorpcję CO2, a wszystkim szkodzi ponieważ zmniejsza wydolność tlenowa rośliny i uniemożliwia zbudowanie ptakom gniazd tj. pomaga klimatowi skrzydlatą brać wykurzyć z miasta. Po krótkim czasie drzewo zaczyna chorować, zamiera i koniec…
Klimat pokazuje rogi
Nam – ludziom – wspomniane rogi niestraszne, ponieważ potrafimy sromotę przeczekać z nadzieją, że jakoś to będzie… Sprawa nie wygląda tak prosto z fauną tj. ze wszelkimi stworzeniami zamieszkałymi teren III RP. Często dla ratowania ww. starczało funduszy tylko dla jednostek.
Otóż, mam folder: Stowarzyszenie Na Rzecz Dzikich Zwierząt „Sokół”, w którym czytamy: „Niezbędne były akcje reintrodukcji, czyli ponownego wsiedlania do środowiska naturalnego sokołów pochodzących z hodowli”.
Dzięki ww. akcjom ten wspaniały, dzielny ptak przetrwał. We wspomnianych działaniach bierze udział także „Orlen”. Wyjeżdżam na kilka dni dość daleko, ponieważ doszły mnie słuchy, że zalatuje tam sokół wędrowny. Jeśli go spotkam – napiszę.
Czytaj dalej „Klimat pokazuje rogi”
Fala tsunami
Gorąco… Ale urlop wypada spędzić hen daleko nad lazurowym morzem i nie szkodzi, że tam jest jeszcze cieplej. Powracają zrelaksowani letnicy, a z nimi nieustające biadolenie na toporną pogodę która w Polsce nie ulega naszym oczekiwaniom. Poniżej sentencja autora artykułu:
Życzenia
Stabilna aura to nie gwiazdka
I z nieba nie zleci.
Chyba, że w wigilijny wieczór
Życzeniom naprzeciw.
Jak po bitwie
Mam na imię Józef. Od wielu lat chodzę po lesie, bywam nad jeziorami i wodnymi oczkami, witam powracające ptaki. W międzyczasie postanowiłem fotografować naturę, dbać o środowisko oraz pisać. Żeby być dziennikarzem redagującym cykl artykułów traktujących o ochronie przyrody, trzeba zielony świat dostrzegać takim – jakim jest. Dalej to już samo życie pisze.
To nie zuchy
Mam na imię Józef. Od wielu lat chodzę po lesie, bywam nad jeziorami i wodnymi oczkami, witam powracające ptaki. W międzyczasie postanowiłem fotografować naturę, dbać o środowisko oraz pisać.
Bratnie dusze
To jest artykuł autorstwa przyrodnika – pana Józefa Dbałego
***
Proszę szanownych czytelników: zerknijcie dookoła, a być może zauważycie ruch – to będzie znak, że przyroda jeszcze trwa. Może bytować pod murawą i powyżej jej poziomu, a także poprzez pędy rosnących tu i ówdzie krzewów oraz drzew z koronami, także ogłowionych. Tych ostatnich jest coraz więcej, a mieszkających na nich ptaków coraz mniej…?
Wypada zapytać, czemu to tak?
Otóż, w latach 90-tych XX wieku doczekaliśmy wielkich zmian A wraz z nimi wkroczył demokratyczny luz, wyszły z cienia „bratnie dusze” oraz ludzie z chwytliwymi piosenkami Disco Polo. Poniżej fragment tekstu jednej z nich:
„Niech żyje wolność, wolność i swoboda,
Niech żyje zabawa i dziewczyna młoda.”