#1 Chciej mniej, kupuj mniej – ubrania

Ten wpis rozpoczyna serię #100 nawyków ku bardziej ekologicznemu życiu.

Nie masz czasu czytać? Pobierz ten wpis w formie infografiki.

***

Pierwsza i najważniejsza zmiana, którą możesz wprowadzić w swoim życiu to po prostu kupować mniej. Prawda jest taka, że jeśli ludzie nie przestaną tak dużo konsumować (= produkować), to żadna segregacja odpadów, masowe sprzątanie oceanów (wbrew pozorom, te śmieci po wyciągnięciu z wody wcale się nie dematerializują), ani samochody hybrydowe nie uratują naszej planety.

Dlaczego to takie ważne? System gospodarczy, w jakim żyjemy – kapitalizm – aby trwać wymaga ciągłego rozwoju, a ten z kolei wymaga ciągle rosnącej konsumpcji. Nie trzeba być Einsteinem, aby nawet na przestrzeni własnego życia zauważyć, że coraz więcej rzeczy potrzebujemy do codziennego funkcjonowania. Rosnąca konsumpcja wiąże się nie tylko z coraz większą ilością wyprodukowanych przedmiotów (które wcześniej lub później staną się odpadami). Do wyprodukowania każdej rzeczy potrzebne są surowce, w tym energia. A skąd się bierze energia w naszym pięknym kraju? Brawo, z węgla! Za węglem idzie oczywiście smog, który w niektórych miastach osiąga już taki poziom, że wszyscy mieszkańcy powinni dostawać emerytury górnicze.

Zasadę ograniczenia zakupów można stosować na wielu polach i jest to temat rzeka. Dlatego zacznę od ubrań, następne będzie jedzenie, a potem inne przedmioty. Zatem zaczynamy – jakie proste kroki możesz uczynić, aby kupować mniej ubrań:

Korzystaj z promocji i wyprzedaży typu Black Friday, aby kupić rzeczy, których potrzebujesz – stwórz wcześniej ich listę

Zwykle tworzę listę takich rzeczy już kilka tygodni wcześniej, w tym roku znalazły się na niej kozaki zimowe i żakiet, które udało mi się kupić odpowiednio 20% i 50% taniej. W internecie, oczywiście, bo nawet dla takich zniżek nie ryzykowałabym życia, aby pojechać do galerii handlowej (pewnie nawet bym do niej nie dotarła, bo poległabym już w walce o miejsce na parkingu).

Kupuj rzeczy dobrej jakości, które posłużą Ci długo

Odkąd pamiętam kupuję dżinsy tylko i wyłącznie od trzech firm: Wrangler, Lee, Levi’s (kolejność przypadkowa). Każda para służy mi około 4 lat, a potem jeszcze drugie tyle jako spodnie domowe. To fakt, że trzeba za nie zapłacić 300-400 zł, ale w ogólnym rozliczeniu się to opłaca. A przy okazji, żadne inne dżinsy nie leżą tak wspaniale i wygodnie.

Nie chodź do galerii handlowych z nudów lub w ramach rozrywki. Jeśli kochasz zakupy i musisz bywać w galeriach, to oglądaj i przymierzaj ile wlezie, ale zakup odłóż na koniec.

Osobiście nie znoszę chodzić do galerii handlowych. Generalnie po godzinie zakupów jestem już tak skrajnie wycieńczona, że zaczepiam przypadkowych ludzi z prośbą, żeby mnie dobili. Ale z rzadka zdarza się taki wyjątkowy dzień, kiedy wpadam w jakiś szał, cug zakupowy. Nagle milion rzeczy potrzebuję, wszystko mi się podoba, akurat jestem po wypłacie i właściwie to dlaczego miałabym sobie czegokolwiek żałować. Z takich zakupów wracam obładowana ciuchami na cały rok. Ostatnim razem, kiedy mi się to zdarzyło, na szczęście opamiętałam się w trakcie, a nie po fakcie. Postanowiłam, że przymierzę tyle ubrań, ile zdołam i na ile mam ochotę, ale zakupów dokonam na samym końcu maratonu. Te zakupy skończyłam  z 3 sztukami ubrań (każde innego rodzaju).

Kupuj tylko ciuchy, które są idealne. Przy takim wyborze, jaki mamy teraz w sklepach nie warto kupować ubrań, które nam pod jakimkolwiek względem nie odpowiadają.

Ileż to razy zdarzyło mi się kupić coś, czego potem nie używałam albo nie nosiłam! W sklepie wydawało mi się, że ten mały szczegół, który mi nie pasuje nie będzie miał znaczenia. Potem ZAWSZE się okazuje, że ma znaczenie. I tak to pozbywam się koszuli, którą ubrałam dwa razy i to tylko po to, żeby uspokoić sumienie.

Przy zakupie ubrań pamiętaj, aby poprosić o niepakowanie ich w reklamówkę. Zwłaszcza, jeśli pierwszy zakup jest już za sobą i reklamówkę masz już w dłoni

Ta zasada nie odnosi się co prawda meritum tego wpisu, czyli jak kupować mniej ubrań, ale postanowiłam ją tutaj ująć, bo zauważyłam jak wiele śmieci (plastikowych reklamówek) otrzymuje się przy okazji zakupów ubrań. Sama staram się pamiętać o tym, aby podziękować za reklamówkę, ale ostatnio zapomniałam zrobić to w porę. Potem już było mi głupio reagować, bo pani musiałaby wypakować moje zakupy. Gdybyście widzieli, jaki ochrzan dostałam od męża 😛

Kupuj ubrania używane

Jeśli tylko nie masz awersji do noszenia ciuchów po kimś (wiem, że są ludzie, którzy mają), to w internecie i lumpeksach możesz odkryć prawdziwe skarby. Akurat ja jestem w tym kompletną nogą, ale moja siostra zawsze wraca z ciucholandu z fantastycznymi, markowymi i niezniszczonymi ubraniami. Żeby nie być gołosłowną – pokazuję przykłady tego, jaki outfit potrafi stworzyć Ola korzystając z samych tylko lumpeksowych zdobyczy:

stylizacja z ubrań i akcesoriów zakupionych w second-handach

stylizacja z ubrań i akcesoriów zakupionych w second-handach

 

 

 

 

 

 

 

 

Co dodalibyście do powyższej listy? Macie swoje patenty na kupowanie mniejszej ilości ubrań?

Ten artykuł jest częścią serii #100 nawyków, która opisuje proste sposoby na bardziej ekologiczne życie. Listę wszystkich wpisów tego cyklu znajdziesz TUTAJ.

2 komentarze

  • U mnie sito jeszcze drobniejsze. Kupuje głównie w second hand’ach, a ubrania muszą być – w dobrym stanie, zaspokajać moje potrzeby (jeśli potrzebuję swetra – kupuję tylko sweter), być z naturalnych włókien i nie mogą mieć metki azjatyckiej. Jeśli kupuje coś nowego, mogę wydać więcej, ale musi mi to posłużyć dłużej. Przykładowo bieliznę kupuję tylko jednej marki, takiej z koroną w logo, ale np. teraz mam 4 biustonosze i wiem, że mogę je prać w pralce, a i tak posłużą mi jeszcze z rok.

  • A ja w swojej bliskiej rodzinie praktykuje „przeglądy szaf”. Jeśli są ubrania, które z jakichś powodów już mi nie odpowiadaj (są np. konsekwencją zakupow go szału ;-)) organizuje spotkanie w domu. Rozdaje te ubrania, których nie chcę lub nie potrzebuje. Ktoś inny może skorzystać. Te rzeczy, które nie znalazły nowych właścicielem, puszczam dalej w obieg.
    Oddaje je potrzebującym, np. bezdomnym.
    W taki sam sposób postępują inne osoby z mojego najbliższego otoczenia. Dzięki temu mamy możemy odświeża swoją garderobę nie kupując nowych ubrań. A ile przy tym dobrej zabawy 🙂
    To samo dotyczy ubrań dla dzieci. Wszystko co się da przekazuję kolejnym, sama też chętnie korzystam z „darów” od przyjaciół lub rodziny.

Dodaj komentarz