Wyprawka dla dziecka a ekologia

Na wstępie od razu wam wyznam, że to nie będzie mój wpis chwały. Kompletowanie wyprawki dla dziecka okazało się zadaniem dalece trudniejszym pod kątem ograniczenia zakupów, niż podejrzewałam (zwłaszcza dla mnie, bo Bartek był gotów odpuścić więcej rzeczy). Wydaje mi się, że małe sukcesy, jakie udało nam się osiągnąć zawdzięczamy osobom, które nam podarowały ubranka i parę innych przedmiotów dla malucha. Gdyby nie to, pewnie w wielu przypadkach skończyłoby się ich zakupem… Oto małe podsumowanie naszych decyzji zakupowych dla dziecka.

Wózek i fotelik

Zdecydowanie można powiedzieć, że kupno wózka i fotelika to największe wyzwanie zakupowe dla przyszłych rodziców. Po pierwsze, są to produkty najdroższe, a po drugie mające największy wpływ na bezpieczeństwo i komfort życia z maluchem.

Na eko-minus:

My zdecydowaliśmy, że bezpieczeństwo i komfort są dla nas najważniejsze i zainwestowaliśmy w oba te przedmioty spore pieniądze. Kupiliśmy zarówno nowy wózek (2 w 1, czyli gondola i spacerówka na jednym stelażu), jak i fotelik (z bazą, która będzie pasowała też do kolejnego fotelika).

Na eko-plus:

Staraliśmy się wybrać sprzęty dobrej jakości, których będziemy mogli albo użyć w przyszłości, jeśli zdecydujemy się na kolejne dziecko, albo łatwo odsprzedać. To z czego zrezygnowaliśmy, to wszelkie akcesoria dodatkowe, typu wkładka na lato, wkładka na zimę, parasolka, torba, uchwyt na kubek i inne gadżety, które kupimy dopiero, jeśli okażą się absolutnie niezbędne.

Ubranka i tekstylia

Tutaj doznałam największego szoku. Jak drogie są te mikroubranka! W dodatku, nie wiadomo, jaki rozmiar kupować – czy 50 albo 56 nie okażą się od razu za małe? Ale przecież kilka sztuk w tych mniejszych rozmiarach też trzeba mieć. Czy nie za mało? Czy nie za dużo? Czym, do cholery, różnią się pieluchy muślinowe od bambusowych? Takim pytaniom nie ma końca.

Na eko-minus:

Kupiliśmy naprawdę mało ubranek, może jakieś 10-20% wszystkich, które mały bobas będzie na początek posiadał. Ale ile przy tym śmieci! Tutaj możecie zobaczyć zbiór metek z zaledwie kilku, może 10, sztuk tekstyliów:

wyprawka dla dziecka a ekologia jak dużo śmieci dostajemy przy okazji

Do tego dochodzi ślad węglowy – zamawiałam z internetu, korzystając z bonów zakupowych, które akurat posiadałam. No i jeszcze pełno plastiku, bo każda sztuka jest zapakowana w osobny worek! Oczywiście zrobiłam wszystko, żeby tych worków użyć ponownie, zgodnie z tym, do czego was zachęcałam tutaj, ale i tak… dramat.

Na eko-plus:

Ponieważ mamy wspaniałych znajomych i rodzinę nie musieliśmy kupować zbyt wiele ubranek. Dostaliśmy naprawdę sporo rzeczy dla naszego malucha – ubrania, pościel, otulacze, pieluchy, ręczniki. Więc tak naprawdę to dzięki nim możemy się pochwalić ekologicznym podejściem. Oprócz tego sama uszyłam dwa kocyki dla dziecka – na zimę i na lato. Tak czy owak, musiałam zużyć do tego materiały, ale przy okazji z zapałem cerowałam dziurawe skarpetki swoje i męża, więc moja nauka szycia nie poszła na marne 😀

Zabawki

Na tym polu mamy najwięcej powodów do dumy. Postanowiliśmy bowiem, że będziemy wychowywać nasze dziecko w nurcie Montechristo. Nie, Monsanto. Nie, zaraz, jak to było – Montessori! I będzie bawiło się drewnianym patykiem.

Na eko-minus:

Kupiłam dla naszego malucha jedną zabawkę. Taka wisząca maskotka z różnymi chwytakami, której można użyć zarówno w łóżeczku, jak i wózku. Oprócz tego, dostaliśmy w prezencie matę edukacyjną. Okazuje się więc, że mimo naszych najlepszych chęci, nasz synek będzie wiedział jak wyglądają zabawki 😉

Na eko-plus:

Trochę zabawek dostaliśmy w spadku od koleżanki. Oprócz tego, zrezygnowaliśmy z zakupu wszelkich innych zabawek, nie mamy, o zgrozo, nawet misia szumisia (ale coś czuję, że to może być nasza pierwsza zabawkowa potrzeba). Nie mamy też karuzeli do łóżeczka, grzechotek zawieszek i gryzaków. Dosyć przypadkowo mamy natomiast książeczkę kontrastową, ale z tego się akurat cieszę i kiedy myślę o ewentualnym uzupełnieniu zasobów naszego dziecka w zabawki, to zdecydowanie książeczki i bajeczki są na pierwszym miejscu tej listy.

Akcesoria do kąpieli i pielęgnacji

To jest kategoria zakupów, w której czuję się najbardziej zagubiona. W internecie, od znajomych rodziców i podczas szkoły rodzenia dostaliśmy dosyć sporo rad w zakresie pielęgnacji dziecka, które niestety są skrajnie różne. Jedni mówią, że bez jednorazowych pieluch i chusteczek się zajedziemy, a do kąpieli tylko emolient. Inni, że dziecko powinno się myć i wycierać samą wodą, a wielorazowe pieluchy są ok… Oto, co postanowiliśmy.

Na eko-minus:

Zdecydowaliśmy, że dajemy sobie totalny luz na pierwszy miesiąc z dzieckiem. Dlatego będziemy używać pieluch jednorazowych, a potem się zobaczy. Fajnie by było z czasem chociaż częściowo przerzucić się na wielorazowe. Kupiłam też zapas chusteczek jednorazowych, ale raczej z zamiarem używania ich w sytuacjach awaryjnych, niż na co dzień. A jak będzie w rzeczywistości, to się okaże.

Na eko-plus:

Na początku nie zamierzamy korzystać ze zbyt wielu kosmetyków do pielęgnacji. Zakupiliśmy jednak takie podstawowe, jak mydełko do kąpieli czy oliwka, w szklanych opakowaniach, więc udało się znaleźć rozwiązanie może nie całkowicie zero waste, ale ekologiczne. Jeśli chodzi o wanienkę, to  tutaj też zainwestowaliśmy w produkt wysokiej jakości, wychwalany przez znajomych i z którego mały będzie mógł korzystać przynajmniej przez kilka lat.

Inne przedmioty

Prawie od samego początku ciąży byłam przekonana, że kupimy tzw. kosz Mojżesza jako pierwsze łóżeczko. Taki na kółkach, żebym mogła nim jeździć po całym mieszkaniu. Jednak im bliżej rozwiązania i tym samym zakupu, tym bardziej przekonywałam się, że to bez sensu. Kosz Mojżesza będzie przydatny przez maksymalnie pół roku, potem i tak trzeba będzie kupić łóżeczko. Potem doznałam olśnienia… będę jeździć po mieszkaniu wózkiem. I się skończyło zakupem normalnego dziecięcego łóżeczka, które, mam nadzieję, posłuży nam co najmniej 2-3 lata.

Z innych rzeczy, których postanowiliśmy nie kupować z wyprzedzeniem jest całe wyposażenie apteczki dla dziecka. Jedyne co kupiłam, to sól fizjologiczna do przemywania oczu. Stwierdziliśmy, że mieszkamy w dużym mieście – jak się coś będzie działo, to zawsze się znajdzie jakaś otwarta apteka.

Czego jeszcze nie kupiliśmy? Poduszki do karmienia, kokonu, kosza na pieluchy, ochraniacza na szczeble łóżeczka, podgrzewacza do butelek, smoczka i miliona innych rzeczy, które według internetu są niezbędne. No to zobaczymy, jak szybko będziemy pędzić po nie do sklepu.

Co kupiliśmy, mimo że może okazać się niepotrzebne? Laktator, 2 butelki i sterylizator do butelek i smoczków. Powód jest prosty – zależy mi na dosyć szybkim osiągnięciu takiego stanu, żebym mogła wyjść z domu i zostawić chłopaków na kilka godzin samych. Dlatego mam cichą nadzieję, że uda mi się zrobić małe zapasy mleka, które będziemy mogli trzymać w lodówce lub zamrozić i dzięki temu uzyskam chociaż namiastkę wolności, która pozwoli mi na pogrzebanie w lidlowskich koszach w ramach najwyższej formy samotnej rozrywki.

***

Podsumowując, wydaje mi się, że jak na pierwszy raz nie poszło nam najgorzej, aczkolwiek już widzę spore pola do poprawy na przyszłość. Pozostaje mieć nadzieję, że wszystkie zakupione produkty naprawdę się nam przydadzą oraz że następnym razem większość rzeczy będziemy już mieli. A już z pewnością będziemy 5 razy mądrzejsi 🙂

4 komentarze

  • Trzymam kciuki i gratuluje maluszka!
    Nie ma co sie bac pieluszek wielorazowych, dadza rade! Ja mam aktualnie dwojke na wielo, tak samo chusteczki uzywamy wielorazowe 😊. Myjemy woda i wszystko jest ok. Jedna rzecz bym doradzila dorzucic, poduszke do karmienia, tego dlugiego banana… sluzy do karmienia i mozna na nim malucha ukokosic wygodnie np na lozku czy na kanapie, a pod koniec ciazy sluzy swietnie do spania (jak juz brzuch jest taki ciezki, ze nawet na boku spanie boli).
    Pozdrawiam i jeszcze raz gratuluje!

    Mamalousha

  • Jeśli chcesz karmić piersią to zdecydowanie doradzam zakup poduszki do karmienia. Mały ssak na początku potrafi na prawdę długo siedzieć na piersi 😉 Z leków jeszcze brakuje witaminy D. Co do chusteczek jednorazowych – nam położne i lekarz odradzali używanie. Najlepiej wodą lub wodą z mydłem przemywac. Emolienty jeśli nie ma azs też są zbędne.

  • Jestem na podobnym etapie z dzieckiem, czyli po pierwszym szoku kombinuję jak dbać o malucha jak najmniej szkodząc środowisku… W rossmannie są jednorazowe pieluchy bambiboo – z bambusa, biodegradowalne w całości z wyjątkiem zapinania. Korzystamy z nich na zmianę z wielorazówkami (mi taż mówiono, że to uciążliwe – a wcale nie!). Poza tym jeśli masz ochotę spróbować wielorazówek a nie wydawać majątku, polecam grupy na fb gdzie można odkupić od kogoś używane. Tak samo można zdobyć ubranka i wiele dziecięcych akcesoriów, ludzie sprzedają lub wręcz oddają za darmo zupełnie dobre rzeczy, bo zwyczajnie zagracają im mieszkania a są już niepotrzebne. Powodzenia!

    • Ela, dzięki wielkie za polecenia. Pieluchy i chusteczki bambusowe z Rossmanna już odkryłam. Z kilka dni „stuknie” nam miesiąc z małym i myślę, że powoli i stopniowo będziemy przymierzać się do pieluch wielorazowych 🙂

Dodaj komentarz