Jak myślicie, która branża ma najbardziej szkodliwy wpływ na środowisko? Bystrzaki pomyślą „hmmm artykuł jest o tkaninach, więc pewnie branża modowa”. Faktycznie, w internecie znajdziecie mnóstwo informacji o tym, że przemysł odzieżowy zajmuje drugie miejsce w tym niechlubnym rankingu. Nie jest to jednak poparte żadnym raportem. Tak naprawdę, trzeba by było wziąć pod uwagę tak wiele aspektów, że bardzo trudno wszystkie branże między sobą porównywać. Natomiast eksperci zgadzają się, że branża odzieżowa jest w ścisłej czołówce. Z wszystkiego, co dzieje się na świecie – fabryki, elektrownie, transport, kopalnie, uprawy – jednym z największych trucicieli planety jest moda!
Co możemy z tym fantem zrobić? Oczywiście, najlepszą decyzją jest po prostu kupowanie mniejszej ilości ubrań. Jak dokonać tego cudu pisałam w pierwszym wpisie na tym blogu. Powiedzmy jednak, że podarliśmy ostatnie portki i wreszcie musimy coś kupić 😉 Tutaj stajemy zawsze przed wyborem nie tylko marki, koloru i kroju, ale również tego, z jakiego materiału wykonane jest ubranie. Zobaczmy więc, jakie są najpopularniejsze rodzaje tkanin i jaki jest ich wpływ na środowisko.
Tkaniny naturalne
Tkaniny naturalne produkuje się z włókien naturalnych, czyli roślinnych lub zwierzęcych. Są one uznawane za najmilsze naszemu ciału. Mają dobrą wentylację, pochłaniają nadmierną wilgoć i promieniowanie UV oraz są wytrzymałe na wysoką temperaturę. Niestety, niekoniecznie są najbardziej ekologiczne, dlatego trzeba zwracać uwagę na certyfikaty.
Bawełna
Zdecydowanie najpopularniejsza tkanina świata. Powstaje z rośliny o tej samej nazwie uprawianej w ciepłych rejonach świata. Mamy więc już na samym początku ślad węglowy transportu – najpierw do kraju, gdzie szyte są ubrania, a potem gotowego produktu do miejsca docelowego sprzedaży. Kolejną ciemną stroną upraw bawełny jest wykorzystywanie dzieci do pracy w ciężkich warunkach. Są one narażane na temperatury sięgające 40 stopni i ogromną ilość chemikaliów. No właśnie – chemikaliów. Największym „grzechem” tkanin bawełnianych są pestycydy i środki owadobójcze masowo stosowane w celu zwiększenia wydajności pól bawełny. Z wiatrem przedostają się one do powietrza, a wraz z wodą deszczową spływają do ziemi, powodując skażenie gleby i wód gruntowych. My konsumenci, nosząc ubrania z bawełny, jesteśmy z kolei narażeni na szkodliwy wpływ tych substancji na naszą skórę. Kolejny aspekt, który nie sposób zignorować, to zużycie wody. Do wyprodukowania 1 kg bawełny zużywa się od 7 do 29 tysięcy litrów wody (liczby te mogą się znacznie różnić ze względu na opady deszczu).
Patrząc na aspekt środowiskowy musimy jednak rozróżnić bawełnę konwencjonalną od organicznej. W przypadku tej drugiej, stosowanie chemicznych środków jest zakazane, dlatego jej uprawa jest znacznie bardziej przyjazna środowisku, pracownikom oraz konsumentom. Zarówno w przypadku bawełny tradycyjnej, jak i organicznej zwracajcie uwagę, czy tkanina jest certyfikowana. Najczęściej spotykane certyfikaty to:
- Oeko-Tex Standard 100
Produkty oznaczone takim znakiem są wolne od substancji toksycznych. Mogą zawierać śladowe ilości substancji chemicznych, ale nie w takich ilościach, która szkodziłaby człowiekowi lub środowisku.
- GOTS
Ten certyfikat możecie spotkać na produktach z tkanin organicznych. Oznacza, że produkt spełnia bardzo rygorystyczne normy, m.in. jeśli chodzi o brak zawartości środków chemicznych. Niestety, w Polsce trudno znaleźć ubrania lub tkaniny z takim certyfikatem, a jeśli już to są horrendalnie drogie (co ma swoje uzasadnienie).
Wełna
Pochodzi z sierści zwierząt – najczęściej owiec (w tym merynosów), ale również wielbłądów czy kóz (jak moher, czy cenna wełna kóz kaszmirskich znana jako kaszmir). Niestety, często pozyskiwanie wełny wiąże się z okrucieństwem wobec zwierząt. W celu zwalczania pasożytów, pestycydy są aplikowane bezpośrednio na skórę owiec. Do tego dochodzą antybiotyki i bardzo często okrutny przebieg golenia. Kupując ubrania z wełny, warto szukać produktów z certyfikatem Responsible Wool Standard:
Ten certyfikat oznacza, że owce były traktowane humanitarnie na każdym etapie pozyskiwania surowca. Ponadto świadczy tym, że proces produkcji wełny nie miał negatywnego wpływu na środowisko naturalne.
W Polsce częściej spotkacie się jednak z certyfikatem Woolmark, który bardziej skupia się na jakości produktu z perspektywy konsumenta:
Certyfikat ten potwierdza przede wszystkim, że wełna zawiera 100% wełny. Oprócz tego dla celów certyfikacji sprawdza się jakość wełny pod kątem rygorystycznych wymogów, między innymi, że jest nieprzetworzona i nieużywana.
Len
Tkaniny lniane powstają z włókien lnu. Wydaje się to być najbardziej ekologiczny rodzaj materiału, jaki możemy kupić w Polsce. Przede wszystkim len występuje w naszej szerokości geograficznej, więc nie wymaga dalekiego transportu. Po drugie każda część lnu może zostać wykorzystana, więc ta roślina właściwie nie generuje odpadów. Ponadto, uprawa lnu użyźnia glebę. Wydaje się więc, że znaleźliśmy tkaninę idealną dla planety. Minusy są takie, że len w czystej postaci bardzo się gniecie i jest dosyć sztywny, więc w ubraniach często łączy się go z bawełną lub wiskozą.
Tkaniny sztuczne
Na początku warto zauważyć, że materiały sztuczne i syntetyczne to różne rodzaje tkanin. Tkaniny sztuczne powstają z naturalnego surowca, najczęściej z celulozy pozyskiwanej z drzew. O tkaninach syntetycznych za chwilę.
Wiskoza
Włókna wiskozowe pozyskuje się z drzew, zwykle sosny lub świerku. W trakcie ich produkcji celulozę poddaje się skomplikowanej obróbce chemicznej, w wyniku czego powstaje dosyć trwała i miła w dotyku tkanina. W wielu źródłach znajdziecie informację o tym, że wiskoza jest ekologiczną tkaniną. Osobiście mam co do tego duże wątpliwości. Wystarczy poczytać, jakich związków chemicznych używa się do produkcji: żrący ług sodowy, trujący disiarczek węgla, następnie kolejna silnie żrąca substancja – kwas siarkowy. Związki te mają negatywny wpływ na środowisko oraz pracowników biorących udział w procesie powstawania tkaniny wiskozowej. Tutaj możecie na przykład przeczytać (po angielsku) o zatruwaniu środowiska przez fabryki wiskozy w Azji.
Jeśli chodzi o nasze rodzime podwórko, to starsi mieszkańcy Jeleniej Góry zapewne pamiętają zakłady produkcji włókien sztucznych Celwiskoza. Zostały one zamknięte w 1989 roku ze względu na zanieczyszczenie środowiska związkami siarki. Nieczystości były odprowadzane do lokalnych rzek – Wikipedia podaje, że w trakcie działalności zakładów do rzeki Bóbr przedostało się z Celwiskozy 185 mln m³ zanieczyszczeń, zaś w powietrzu znalazło się około 1700 ton tioli. Legendy miejskie mówią o zbiornikach z toksycznymi substancjami zakopywanymi w okolicznych wioskach… Być może to były inne czasy, ale obecnie toksyny powstające podczas produkcji też muszą być w jakiś sposób zagospodarowywane. Co więcej, w innych rejonach świata tego typu praktyki nadal mogą mieć miejsce. I taką trzeba mieć świadomość wybierając ubrania z wiskozy. Jeśli już je wybieramy, to warto kupować produkty z wcześniej wspomnianym certyfikatem Oeko-Tex Standard 100.
Modal
O modalu będzie krótko, bo jest to pochodna wiskozy. Jedyna różnica jest taka, że proces powstawania tej tkaniny jest uzupełniony o dodatkowe czynności (rozciąganie włókien) mające na celu stworzenie materiału cieńszego, lżejszego i bardziej elastycznego. Tutaj również, jeśli decydujemy się na zakup, to zwróćmy uwagę czy jest certyfikat Oeko-Tex Standard 100.
Lyocell (występujący również pod nazwą Tencel)
Lyocell, podobnie jak wiskoza i modal, wytwarzany jest z celulozy drzewnej, ale proces wygląda nieco inaczej. Produkcja lyocellu wykorzystuje inny rozpuszczalnik do ekstrakcji celulozy z drewna – zamiast toksycznego wodorotlenku sodu stosuje się nietoksyczny związek organiczny o nazwie N-tlenek N-metylomorfoliny (w skrócie NMMO). Ten rozpuszczalnik jest łatwiejszy do filtrowania i ponownego użycia w zamkniętej pętli, co jest lepsze dla środowiska. Co ważne, lyocell jest biodegradowalny, a wielu przypadkach również kompostowalny w warunkach domowych. Austriacka firma Lenzing poszła jeszcze o krok dalej. Wytwarza swój lyocell, oznaczony marką Tencel, z szybko rosnących drzew eukaliptusowych z lasów zarządzanych w sposób zrównoważony, także kupujcie ubrania z tego materiału bez wyrzutów sumienia.
Tkaniny syntetyczne
Te rodzaje tkanin powstają całkowicie z substancji chemicznych. Według raportu Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody syntetyczne ubrania są największym źródłem mikroplastiku w oceanach. Przeanalizujmy najpopularniejsze tkaniny syntetyczne:
Poliester
Ten materiał powstaje z dokładnie tej samej substancji, co… plastikowe butelki. Tak, tak, nosząc tę piękną, kolorową bluzkę jesteś zapakowana w PET, czyli plastik! Twoja skóra w tym nie oddycha, a Bóg jeden wie co wchłania. Produkcja tkanin poliestrowych, jak się domyślacie, nie jest również przyjazna środowisku. Po pierwsze, poliester jest materiałem ropopochodnym, a więc pochodzi ze źródła nieodnawialnego. Ponadto nie rozkłada się. To znaczy rozkłada się, ale 500 lat. A wcześniej, głównie podczas prania, wydziela do środowiska wyżej wspomniane cząsteczki mikroplastiku.
W procesie powstawania i farbowania tkaniny poliestrowej stosuje się szereg substancji chemicznych, których nazw nawet nie potrafię wymówić, więc nie będę ich tu wypisywać. Ponieważ w większości przypadków poliester produkuje się w krajach Azji Południowo-Wschodniej, gdzie normy dotyczące ochrony środowiska nie są tak restrykcyjne, substancje te trafiają do gleby i rzek, a w konsekwencji do oceanów. Zatruwają więc nie tylko lokalnych mieszkańców, ale i całą planetę. I ostatnia kwestia – produkcja poliestru wymaga bardzo dużo energii (dwa razy więcej, niż bawełny), co oznacza większe emisje CO2 do atmosfery.
Coraz częściej można się też spotkać z poliestrem pochodzącym z recyklingu. Ten rodzaj tkaniny jest faktycznie bardziej przyjazny środowisku. Głównie dlatego, że ogranicza ilość plastikowych odpadów, a jego produkcja wymaga mniej energii. Natomiast warto pamiętać, że do recyklingu PET używa się tych samych szkodliwych substancji chemicznych, co przy produkcji nowego poliestru.
Elastan (występujący też pod nazwą Spandex lub Lycra)
Powstaje głównie ze sztucznego kauczuku – poliuretanu, dzięki czemu jest bardzo elastyczny. Najczęściej spotkacie tę tkaninę w ubraniach sportowych i strojach kąpielowych. Często też znajdziecie niewielką domieszkę elastanu na przykład w ubraniach bawełnianych lub wiskozowych. Niestety, po raz kolejny – każde pranie zarówno w trakcie produkcji, jak i używania tkaniny powoduje przedostawanie się mikroplastiku do rzek, a następnie do mórz i oceanów. Podobnie jak w przypadku poliestru, proces wytwarzania elastanu jest energochłonny i wymaga użycia różnych toksycznych chemikaliów.
Nylon
Najczęściej spotkacie tę tkaninę w bieliźnie, rajstopach oraz galanterii. Nylon powstaje z poliamidów i mimo, że sam w sobie nie zawiera związków niebezpiecznych dla środowiska lub zdrowia, to już jego wytwarzanie tak. Proces produkcji nylonu uwalnia tlenki azotu, które są przez fabryki uwalniane do atmosfery. Nylon, podobnie jak pozostałe tkaniny syntetyczne, rozkłada się bardzo powoli, a wyniku prania emituje cząsteczki mikroplastiku do wody.
Podsumowanie
Jak sami widzicie, trudno kupić ubranie, które będzie w 100% ekologiczne. Z wszystkich rodzajów tkanin wyżej omówionych tylko len i lyocell można za takie uznać, a przecież całej szafy z tego nie zbudujemy. Niezależnie od tego, co macie w szafie i z jakich tkanin jest to wykonane, to jest to obecnie najbardziej ekologiczne ubranie, ponieważ już zostało wyprodukowane i kupione. Nie wywalajcie teraz do śmietnika wszystkich swoich bluzek, żeby wymienić je na lniane czy lyocellowe, tylko noście je najdłużej jak się da. A jeśli kupujecie coś nowego do swojej szafy, to nie warto iść na kompromisy, gdy chodzi o jakość. Pamiętajcie, że robicie to nie tylko dla planety, ale przede wszystkim dla swojej skóry i zdrowia. Kiedy tylko można wybierajcie materiały organiczne, a tam gdzie się nie da lub cena powala na kolana – certyfikowane.
Dajcie znać, z jakimi innymi tkaninami się spotkaliście i o jakich chcielibyście przeczytać. Może pokuszę się kiedyś na ciąg dalszy tego artykułu, bo to temat rzeka 🙂
Świetny wpis, solidna porcja wiedzy! Na pewno będę wracać do lektury jeszcze nie raz, bo szczerze interesuję się tą tematyką. Zwracam uwagę na metki, a teraz będę je studiować jeszcze dokładniej w poszukiwaniu certyfikatów. Dziękuję! 🙂
Bardzo się cieszę 🙂
Bardzo wartościowy post. Od roku ograniczam kupno ubrań i sprawdzam czy nowa rzecz pasuje do min. pięciu w mojej garderobie. Zauważyłam i pozytywny wpływ na środowisko, i na mój portfel.
Bardzo fajny sposób z tym dopasowaniem do co najmniej 5 rzeczy!
Właściwie to aż tak nie przywiązujemy uwagi do tkanin ale może warto zacząć to robić. Przydatny wpis 🙂
Tak! Tak! Tak! Musimy zacząć świadomiej kupować ubrania!
Świetny post! Brakuje mi natomiast informacji o jedwabiu – jak bardzo naturalny jest oraz czy podlega jakimś standardom typu GOTS?
Dzięki za sugestię, może dopiszę akapit o jedwabiu. Jest to dosyć dyskusyjny materiał, bo z jednej strony można go uznać za nieetyczny (jest wytwarzany przez jedwabniki), ale z drugiej strony całkiem ekologiczny. Chętnie się nad tym pochylę 🙂
Hej!
Nurtuje mnie jak to jest, że poliester jako najbardziej szkodliwy materiał potrafi mieć certyfikat Oeko Tex 🧐 czytałaś może o tym ?
Hej! Certyfikat Oeko Tex gwarantuje pewien poziom bezpieczeństwa tkaniny dla zdrowia. Poliester jest tworzywem syntentycznym i faktycznie może mieć szkodliwy wpływ na zdrowie, jednak jeśli mamy certyfikowaną tkaninę, to mamy pewność, że zawartość szkodliwych substancji nie przekracza limitów określonych w danym certyfikacie. Oeko tex niestety nie „patrzy: na szkodliwość dla środowiska, a to tutaj poliester jest najgorszy (ze względu na mikroplastik).
Alleluja! Nareszcie ktoś pisze o wiskozie to co ja wszystkim głoszę na każdych warsztatach, a już zaczęłam myśleć że mam jakąś paranoję. Uważam aktualną modę na wiskozę za największy greenwashing świata.
Też uważam że len jest najdoskonalszy, ale uwaga – w zależności od zastosowanego splotu tkackiego lub dziewiarskiego i obróbki mechanicznej może być mięciutki i delikatny. I wcale nie musi się gnieść „na brzydko” :)Na drugim miejscu postawiłabym wełnę ze zwierząt właściwie traktowanych i dziki jedwab z resztek kokonów. Pozdrawiam serdecznie!
Haha też zauważyłam ten dziwny trend mówienia o wiskozie, jako tkaninie ekologicznej. Z pewnością jest lepsza, niż bawełna, czy poliester, ale żeby była eko, to musi być bardzo wiele warunków spełnionych. Pozdrawiam 🙂
A co ze skórą? Odzież torebki, buty?
To temat na osobny artykuł, dzięki za pomysł! Napiszę o tym 🙂
Zapomniałaś o super ważnym aspekcie sprawy – farbowaniu. To jest dopiero kopalnia toksyn!