Pieluchy wielorazowe – moja opinia po 6 miesiącach

Jeśli chodzi o pieluchy wielorazowe, to mam wrażenie, że w internecie królują skrajności. Jedne mamy pukają się znacząco w głowę mówiąc, że zmienianie pampersów jest upierdliwe, a co dopiero pieluch wielorazowych. Inne mamy twierdzą, że stosują tzw. „wielopielo” cały czas, bez wyjątków i że jak w ogóle można inaczej. Ja wobec tego zaprezentuję stanowisko centrowe 🙂

Od razu zaznaczam, że używam pieluch wielorazowych dopiero od około 6 miesięcy, robię to doraźnie i że nie skorzystałam z wszystkich istniejących na rynku rodzajów i marek. Ale mam przeczucie, że plusy i minusy, o których piszę, będą miały zastosowanie do wszystkich rodzajów wielorazowych pieluszek.

Z jakich pieluch korzystałam

Pierwszym zestawem wielopielo, jaki skompletowałam były 2 otulacze PUL (materiał z laminowanego poliestru, który nie przepuszcza cząsteczek wody, ale przepuszcza parę wodną) i 5 wkładów do nich z naturalnych tkanin (2 lniane, 2 z konopii i 1 bawełniany). Wszystko od firmy Ekomajty.

wielopielo pielucha wielorazowa opinia

Potem wypożyczyłam na 2 tygodnie zestaw od wrocławskiej Pieluchoteki z prawie pełnym przekrojem różnych rodzajów pieluch, wkładów i materiałów.

Kolejnym zestawem była pełna torba używanych wkładów do otulaczy, którą kupiłam za łączną cenę 100 zł. Wyglądają tak:

wkłady do pieluch wielorazowych

Ostatnim zakupem (i najlepszym w moim odczuciu) jest pielucha w systemie SIO, czyli Snap-In-One, od firmy MommyMouse. Od wersji otulacz+wkład różni się tym, że wkład przypina się napami do otulacza, dzięki czemu nic nam się nie przesuwa.

opinia o pieluchach wielorazowych

 

Zalety pieluch wielorazowych

Są ekologiczne

Używając pieluch wielorazowych produkujemy DUŻO mniej śmieci. Wystarczy zobaczyć, jaka jest objętość jednorazowych pieluch zużytych przez nasze dziecko w ciągu dnia – pewnie zauważyłaś, że kosz zapełnia się ekspresowo.

Co gorsza, pampersy są odpadem kompletnie nie nadającym się do recyklingu. Ponieważ są zrobione z plastiku, będą rozkładały się na wysypisku przez setki lat, ewentualnie w optymistycznym scenariuszu pojadą do spalarni. Zastąpienie ich, choćby częściowo, przez wielorazówki jest zbawienne dla planety.

Przy okazji – pamiętaj, że pieluchy wyrzucamy do odpadów zmieszanych.

 

Zapobiegają odparzeniom

Pieluszki wielorazowe są zdrowsze dla skóry dziecka, zwłaszcza te z naturalnymi wkładami. Tak jak napisałam wyżej – pampersy są zrobione z plastiku i całkowicie wodoszczelne. Oznacza to, że skóra dziecka w nich nie oddycha i na skutek wilgoci ulega odparzeniom.

Pieluchy wielorazowe, nawet te zrobione z poliestru, oddychają. Za każdym razem, kiedy widziałam zaczerwienioną skórę u mojego syna – stosowałam przez następne kilka, kilkanaście godzin tylko pieluchy wielorazowe z wkładami lnianymi lub z konopii i za każdym razem to pomogło uniknąć odparzenia.

 

Rzadziej przeciekają po bokach

Jeśli pielucha wielorazowa jest dobrze dopasowana i założona, to według moich doświadczeń rzadziej przecieka bokami. Może wynikać to ze sposobu zapinania lub kształtu, a może akurat tak mi się trafiło, że źle założyłam pampersa. W każdym razie, zauważyłam taką prawidłowość, więc piszę 🙂

 

Fajnie wyglądają

Tutaj nie ma co pisać, to trzeba zobaczyć. Pieluszki wielorazowe są przepiękne i latem mogą stanowić ubranko dla dziecka same w sobie. Wiem, że niektóre mamy stosujące wielopielo kolekcjonują różne wzory i mają z tego niezłą zabawę.

 

Stanowią dobre zabezpieczenie w razie kwarantanny 😉

Może zdarzyć się sytuacja, kiedy chwilowo nie będziemy mieć dostępu do pampersów. Kwarantanna, długi weekend, zamknięty sklep… Fajnie wtedy mieć jakąś sensowną alternatywę (pieluch tetrowych za taką nie uznaję, bo przemakają po jednym siku).

W momencie, kiedy na początku kwarantanny rodacy ruszyli do sklepów po papier toaletowy i pieluchy, my siedzieliśmy spokojnie wiedząc, że nawet jeśli nie uda się ich kupić, to spokojnie sobie poradzimy.

 

Pieluszki „rosną” razem z dzieckiem

Duża część pieluch wielorazowych, to tzw. one size. Pasują na dzieci od 5 do 16 kg. Ich wielkość można zwykle regulować za pomocą zewnętrznych nap, ale ja z tego nie korzystałam, nawet kiedy Hugo był w dolnej granicy tego przedziału.

 

Wady pieluch wielorazowych

Konieczność przechowywania brudnych pieluch

Nie ma co się czarować. Używając pieluch jednorazowych, twoim jedynym „problemem” jest ściągnąć brudną pieluszkę z dziecka i wyrzucić ją do śmieci. Wielorazówki dostarczają sporo zabawy pod tytułem „gdzie to trzymać?”.

Oczywiście są na to rozwiązania, np. duże worki z tkaniny PUL, w których można brudne pieluszki przechowywać nawet do 3 dni. My mamy kosz z Ikei, który jest szczelny. Jest to jego plus (bo nie śmierdzi), ale i minus (bo trzeba tam wrzucać suche rzeczy).

Pieluchy wielorazowe z mojej perspektywy są najbardziej niewygodne poza domem lub w podróży. Dlatego na wszelkiego rodzaju wyjścia i wyjazdy bierzemy pampersy.

No i nie mogę pominąć najciekawszej kwestii, czyli kupy. Każdy wie, że to średnia przyjemność, nawet przy pieluchach jednorazowych. Ale muszę przyznać, że nie jest tak źle, jak się spodziewałam. Przez pierwsze pół roku, kiedy dziecko jest tylko na piersi, kupa nie śmierdzi i jest rzadka, więc po prostu wsiąka w pieluszkę. Z kolei po rozszerzeniu diety kupa jest na tyle gęsta, że można ją papierem toaletowym przerzucić do toalety. Takie są moje kupowe doświadczenia 🙂

 

Są drogie

Pieluchy wielorazowe – jeśli chcemy kupować nowe – tanie nie są. Jeden otulacz potrafi kosztować od 70 do 140 zł (w zależności od materiału, z jakiego jest uszyty, wełniane będą droższe, niż PUL). Do tego trzeba dodać wkłady po kilkadziesiąt złotych.

Ale, jeśli używamy wielopielo w miarę regularnie i obliczymy ich cały cykl życia, to okazuje się, że oszczędzamy. Przykładowe wyliczenie:

  • Kupujemy 1 otulacz + 3 wkłady – razem płacimy 150 zł.
  • Za każdym użyciem tego kompletu oszczędzamy 3 pampersy po 50 gr, czyli 1,50 zł. Po 100 użyciach jesteśmy na zero. Jeśli robimy pranie co 3 dni, to łatwo obliczyć, że zaczynamy oszczędzać po około roku.

Jak widzisz, okres zwrotu nie jest krótki. A przecież jeszcze trzeba doliczyć koszty prania (choć wiele mam twierdzi, że pranie robi tak czy owak i dorzucenie kilku pieluch nic nie zmienia w kosztach).

Za to kupując pieluchy bądź akcesoria używane, możemy zaoszczędzić naprawdę sporo kasy. Na Facebooku są grupy dla wielopieluchujących mam z różnych miast i tam często wpadają ogłoszenia sprzedaży.

 

Konieczność częstszego zmieniania pieluszki

Jak już wspominałam, w odróżnieniu od pampersów, pieluchy wielorazowe oddychają, W konsekwencji, jak się za długo je przetrzyma na dziecku, to po prostu przemakają.

Według moich obserwacji, im bardziej naturalna tkanina, z której mamy wkład i pieluszkę, tym szybciej przemoknie.

Ma to również przełożenie na odczuwanie wilgoci przez dziecko – wkłady z konopi czy lnu są zdrowe dla skóry, ale maluszek będzie odczuwał wilgoć już po pierwszym, czy drugim oddaniu moczu.

 

Trzeba ich sporo mieć

Jeśli chcesz używać tylko i wyłącznie pieluch wielorazowych, to musisz ich mieć sporo. Przy praniu co drugi dzień, szacuję, że kolekcja około 10 otulaczy i 30 wkładów mogłaby być wystarczająca.

Plus jest taki, że nikt nie każe nam używać tylko i wyłącznie pieluch wielorazowych 🙂 Tak naprawdę można zacząć od jednego otulacza i 2-3 wkładów i zobaczyć, czy nam się spodoba. Uważam, że tak czy owak warto mieć przynajmniej jeden komplet wielopielo, na wszelki wypadek.

 

Co przede mną?

Tak jak wspomniałam na początku – nie jestem ekspertką od pieluch wielorazowych. Wypróbowałam kilka rodzajów i kilka marek, ale jeszcze sporo przede mną.

Na przykład, nie korzystałam z otulaczy wełnianych, które cieszą się bardzo dobrymi opiniami. Z pewnością to jest opcja jeszcze bardziej ekologiczna i naturalna, dlatego pewnie kiedyś się skuszę.

***

A ty używasz pieluch wielorazowych? Jeśli tak, to napisz, jakie są twoje doświadczenia. Jeśli nie, to daj znać, czy moja opinia pomogła ci w podjęciu decyzji i jakich informacji ewentualnie zabrakło.

 

19 komentarzy

  • Doceniam bardzo rzetelne podsumowanie tematu i brak idealizowania wielopieluch. Strasznie mnie irytowało jak inne mamy na forach pisały „wystarczy spróbować, zmienić wkład, zmienić model, nie wyobrażam sobie innych!” – innymi słowy wciąż jako matka muszę się nakombinować jak nie podeszło. A mi niestety nie podeszło. Byłam nastawiona na wielopieluchowanie, jeszcze w ciąży kupiłam sobie zestawy dla newborna i niestety okazało się to kompletną klapą, bo pieluszki non stop przeciekały mimo dobrze dopasowanego modelu… A też zmienianie ich co chwilę bardzo mnie irytowało (karmienie, pielucha, karmienie, pielucha – można oszaleć!). Może przy drugim dziecku poszłoby mi łatwiej, ale przy pierwszym traktowałam to jako niepotrzebny stres. Więc odpuściłam. Ale wpis bardzo dobry:)

    • Pewnie, nie ma co się stresować. Nie dziwię Ci się, że zrezygnowałaś. Ja podeszłam do tematu bez spiny i raczej cieszę się z każdego jednego użycia wielorazówki, niż biczuję z powodu używania ich zbyt rzadko 😉 Dlatego nikomu na początek nie polecałabym całkowitego przejścia na wielopieluchowanie – myślę, że tutaj reguła kroczek po kroczku może zrobić o wiele więcej dobrego.

  • Hej,
    Mam troje dzieci, używałam wielo dopiero przy trzecim (co na ówczesne czasy – 8 lat temu – było fanaberią). Używałam bez spiny, na wyjazdy pampersy, jak mi się nie chciało prać to też. Jest jeszcze jedna korzyść z używania wielo. Korzyść dostrzegalna post factum. Człowiek, ktory ma mokro w tyłek dużo szybciej rezygnuje z sikania w pieluchę. Oszczedność poważnaw dłuższej perspektywie – nie ma cudów z „nocnikowaniem”, nauką korzystania z toalety, bo to się dzieje samo. Tak więc jeśli zastanawiacie się czy się męczyć czy nie powiem Wam, że warto. Chociaż troszeczkę 🙂

    • Podejście do tematu wielopieluchowania bez spiny odbiera nam trochę stresu i wyrzutów sumienia w sytuacjach, kiedy się nie uda. A przecież chodzi o to, żeby się cieszyć z nawet małych postępów, a nie biczować z powodu porażek. A co do odpieluchowania, to mam nadzieję, że doświadczymy tej zalety pieluszek wielorazowych! 🙂

  • Witam,
    ja z synkiem używamy pieluchomajtek Pampers Pants i jesteśmy zachwyceni szybkością ich nakładania i suchością pupy dziecka. Myślę że w przypadku pieluch wielorazowych nie zaoszczędzilibyśmy tyle czasu co przy jednorazówkach.

    • No cóż, dla każdego coś dobrego 🙂 Tak, jak napisałam w artykule – zgadzam się, że pieluchy wielorazowe wymagają trochę więcej czasu na „obsługę”, ale uważam, że mają na tyle dużo innych zalet, że warto.

  • Hej!
    Świetny artykuł! W naszym domu pieluchy wielorazowe są od 2016 roku 😉 W taki właśnie sposób poradziliśmy sobie z odparzeniami u naszej najstarszej córki. Mamy zróżnicowany stosik, trochę PULu, trochę wełny. Teraz przygotowujemy się do pieluchowania kolejnej wielopupy.

    Otulaczy wełnianych koniecznie musisz spróbować. Co Cię powstrzymuje przed wypróbowaniem?

    • Właściwie to nic mnie nie powstrzymuje, po prostu nie czułam takiej potrzeby. A jest jakaś istotna różnica w użytkowaniu otulaczy PUL i wełnianych?

  • Dziękuję za artykuł i rzetelną analizę:) ostatnio wpadła mi do głowy kolejna zaleta jeśli chodzi o pieluszki wielorazowe- jeżeli planuje się mieć na przykład 3 dzieci, gdzie pieluszki wielo będą przechodzić z jednego dziecka na drugie, jest to myślę trafny wybór 🙂

  • Fajny artykuł. Co do pieluszek – mają one swoje wady jak i zalety. Zresztą, jak wszystko. Tak jak napisałaś – oddychają i sprawiają, że np. moje dzieciaki reagują znacznie lepiej. To kwestia organizmu.

  • Organizm dziecka oddycha i takie pieluszki to dobre rozwiązanie. Uważam, że analiza trafna i dobrze przeprowadzona.

  • Cześć! My też od 8,5 miesiąca używamy otulaczy / pieluch wielorazowych (prawie wyłącznie; jednorazówki zakładamy, gdy nie zdążymy nastawić prania na czas…). Zdecydowaliśmy się tylko na tkaninę PUL; kupiliśmy 6 otulaczy i wystarczają nam w sumie na 2-3 dni używania (jeśli mały nie strzelił akurat kupy życia ani nie przemoczył materiału, wietrzymy i używamy po kilku godzinach, a pierzemy dopiero właśnie po jakichś 2-3 dniach). Piszę, bo nie widzę, żeby ktokolwiek tu wspomniał o najprostszym – moim zdaniem – rozwiązaniu, czyli wkładaniu do otulaczy pieluch tetrowych. To najprawdopodobniej najtańsze rozwiązanie, a same pieluchy tetrowe – najbardziej uniwersalne. My składamy je w wąskie prostokąty i wkładamy po dwie do jednego otulacza. Małemu starcza to na 2,5-3 godziny noszenia. Do przechowywania brudnych używamy zamykanego wiaderka. Jest z tym trochę roboty, ale już się tak przyzwyczailiśmy, że robimy to automatycznie. Poza tym wkładanie pieluch do pralki, a potem zawieszanie ich i ściąganie ze składaniem to te czynności, które można wykonywać razem z dzieckiem, więc przynajmniej jest trochę zajęcia i zabawy 😉 Pozdrawiam, dzięki za wszystkie blogowe rady!

    • Też tak czasami robiłam, że wkładałam do otulacza PUL pieluszkę tetrową. Ale szybko był przeciek, może właśnie dlatego, że jedną, a nie dwie…

  • Czy taka wielorazowa pielucha sprawdzi się na noc u dwulatka? Syn sika już do nocnika, pampersa zakładamy tylko na noc i zastanawiam się nad otulaczem z wkładem. Czy to jednak wytrzyma 8h i nie prze oknie?

    • Szczerze mówiąc, to trudno mi odpowiedzieć, bo ekspertem od wielorazowych pieluch nie jestem. U nas jest podobna sytuacja i na noc stosujemy pieluchy jednorazowe. Mimo ich dużej chłonności i tak często mamy przecieki. Jestem pewna, że żadna z pieluch wielorazowych, jakie mamy w arsenale by tego nie wytrzymała 😉

  • To wszystko zależy od dziecka. Każda pieluszka ma swoje wady i zalety. U nas wielorazowe niestety się nie sprawdzały, ale u znajomych już tak. Tak jak w każdym temacie u jednych się sprawdzi a u drugich nie.

Dodaj komentarz