Najprostszy sposób na pasteryzację obiadu

Był u nas taki wpis, gdzie zastanawialiśmy się, jak kupować mniej jedzenia oraz go nie marnować. Wspominałam w nim o tym, że jeśli ugotowało nam się za dużo obiadu, to warto nadwyżkę zamrozić lub zapasteryzować. Co do mrożenia – wiadomo, każdy wie o co chodzi i jak to zrobić. Z pasteryzacją (inaczej zwaną wekowaniem) zaczynają się schody i wszystkim wydaje się, że to mega skomplikowane. Dlatego dzisiaj chciałam Wam przedstawić mój banalny sposób na pasteryzację posiłków w piekarniku.

Jakie jedzenie można pasteryzować

Najkrócej mogłabym powiedzieć, że jednogarnkowe, czyli takie, które możesz wlać lub nałożyć łyżką do słoika. Chodzi o to, że schabowego czy ugotowane ziemniaki raczej będzie trudno zapasteryzować (chociaż nie próbowałam, może jest to możliwe 🙂 ). W internecie możecie spotkać się z opiniami, że można pasteryzować dania płynne lub półpłynne. Ja próbowałam pasteryzacji ryżu z warzywami, który wyszedł mi bardziej suchy i było ok. Ważne, aby po włożeniu dania do słoika nie było za dużo powietrza w środku, więc jak macie danie mniej płynne, to trzeba wszystko trochę ubić.  Dania, które pasteryzowaliśmy to, dla przykładu, risotto z kurczakiem i warzywami albo kasza zapiekana z warzywami. Oczywiście można też wekować wszelkie zupy, gulasze, bigosy, sosy i inne mokre jedzenie. Z praktycznych porad znalezionych w zakamarkach internetu, dowiedziałam się, że nie powinno się wekować potraw z surową/niedogotowaną/niedosmażoną cebulą, porem i czosnkiem, bo one fermentują i mogą nam zepsuć całe jedzenie.

Czego potrzebujesz

Lista jest krótka: słoiki z zakrętkami (najlepiej duże, bo wtedy mniej roboty), czysta łyżka, działający piekarnik. Przydatna też będzie czysta ścierka kuchenna.

Jak pasteryzować – krok po kroku

  1. Umyj słoiki i zakrętki. Jeśli były już czyste, to wypłukaj, żeby nie było żadnego kurzu w środku. Nie musisz ich suszyć, wyschną w punkcie 2.
  2. W trakcie jak gotujesz danie, które zamierzasz zawekować, nagrzej piekarnik do 120 stopni. Włóż tam umyte i jeszcze puste słoiki oraz zakrętki na 15 minut. Najlepiej, żeby każdy słoik i każda zakrętka były osobno i się nie stykały, ale wiadomo, nie bądźmy pedantami 😉
  3. Wyciągnij słoiki i zakrętki z piekarnika w taki sposób, aby ich nie wybrudzić (bo w tym momencie są sterylne), najlepiej przez czystą ścierkę.
  4. Nałóż gotowe i jeszcze gorące danie do słoików używając do tego czystej łyżki (to bardzo ważne!). Jeśli to możliwe, nie wsadzaj też paluchów do jedzenia 🙂 Postaraj się zapełnić cały słoik do wysokości 1 cm od górnej krawędzi. Pamiętaj o ubiciu jedzenia, jeśli zostało ci powietrze w środku słoika. Generalnie im mniej powietrza, tym lepiej.
  5. Wyczyść czystą ścierką lub papierowym ręcznikiem krawędzie słoików i zakręć je mocno.
  6. Włóż słoiki z jedzeniem z powrotem do piekarnika. Po 45-60 minutach wyłącz go. Pozostaw słoiki w środku do ostygnięcia piekarnika, a może być też i do rana, jeśli gotujesz wieczorami.
  7. Po ostygnięciu, sprawdź czy wieczka słoików się zassały. Jeśli tak, to włóż słoiki do lodówki i tam je przechowuj. Jeśli nie, to nic straconego – też włóż do lodówki i zjedz zawartość tego słoika w ciągu kilku dni.

Jak długo można przechowywać zawekowane jedzenie

Najlepiej byłoby zjeść zawekowane obiady w ciągu 2-3 tygodni. Ale jeśli przechowujesz je cały czas w lodówce, to nawet po miesiącu powinno być jeszcze dobre (zweryfikuj to przed spożyciem!). Być może słyszeliście też o tyndalizacji. Ona pozwala przechowywać jedzenie w słoikach o wiele dłużej (nawet rok), ale wymaga 3-krotnego przeprowadzenia procesu pasteryzacji w odstępach czasowych co 24h.

***

Mam nadzieję, że powyższa instrukcja będzie przydatna, szczególnie dla osób, które nie czują się mistrzami w kuchni 🙂

 

9 komentarzy

  • Ja pasteryzuję schabowe i mielone. Po prostu układam kotlety w słoiku, nic nie dodaje tylko zamykam i gotuję słoiki.

  • Ja właśnie robię próbę z pasteryzacją „bez zalewy”, czyli wkład będzie suchy, w moim przypadku są to panierowane smażone kawałki kurczaka. Właśnie skończyłem pierwsze gotowanie słoików 1,5h. Jutro 1h, pojutrze 40min. To tzw. tyndalizacja. Jestem ciekawy co z tego wyjdzie. Podzielę się tu wynikiem. Trafiłem na tego bloga szukając w google czy właśnie ktoś już robił coś takiego.

    • Ooo ciekawa jestem efektu końcowego, no i jak długo przetwory wytrwają 🙂

  • Tyndalizacja jest świetna Ale jej nie zrobiłam od razu i teraz nie wiem co dalej. Sloiki stoją zamknięte przez kilka dni. Po włożeniu gorącego spagetti, sosu, były odwrócone i zassaly wieczka. Nie stoją w lodówce. Można je teraz tyndalizowac, czy zawartość znowu do gara.

    • Oj, nie znam się na tyndalizacji, nigdy jej nie robiłam. U nas jedzenie schodzi w trymiga, więc pasteryzacja wystarcza 😉

  • poprawna tyndyliacja pozwala na trzymanie potraw 20lat i dłuzej.info na You Tube

Dodaj komentarz