Zbliża się sezon pełen słońca i gorąca. Ekspozycja na słońce jest nam ludziom bardzo potrzebna (choćby ze względu na pobór witaminy D), a jednocześnie niesie za sobą niebezpieczeństwo w postaci nadmiernego wchłaniania promieni ultrafioletowych, co grozi m.in. rakiem skóry.
Jednym z najczęściej kupowanych w drogerii produktów staną się więc kremy i olejki do opalania. Zanim włożymy taki preparat do koszyka, warto poświęcić minutę na analizę składu, ponieważ ma on istotne znaczenie zarówno dla środowiska, jak i naszego zdrowia.
Z tego artykułu dowiesz się:
- które składniki preparatów do opalania są szkodliwe dla środowiska,
- w jaki sposób chronić się przed słońcem nie szkodząc środowisku,
- jakie preparaty do opalania z dobrym składem można znaleźć na polskim rynku,
- z jakich składników można samodzielnie przygotować naturalny krem do opalania.
Filtry chemiczne szkodliwe dla środowiska
- Benzophenone 3 (inaczej Benzofenon-3, Oxybenzone, Oksybenzon)
Często spotykany filtr absorbujący promienie UV. Jest on bardzo szkodliwy dla raf koralowych i nawet minimalne stężenie tej substancji w wodzie powoduje obumieranie koralowców. Oksybenzon jest śmiertelny również dla innych stworzeń morskich, np. alg lub jaj skrzypłoczy. W niektórych destynacjach turystycznych, np. na Hawajach, zabroniono sprzedaży produktów z Oksybenzonem w składzie.
- Octocrylene (Oktokrylen)
Ten filtr UV można znaleźć nie tylko w produktach do opalania, ale również w innych kosmetykach, ze względu na to, że chroni on produkt przed degradacją na skutek światła. Według naukowców oktokrylen kumuluje się w koralowcach i może być dla nich toksyczny. W niektórych krajach zabroniona jest sprzedaż i używanie produktów z Oktokrylenem w składzie. Jednocześnie jest to jedyny filtr chemiczny dozwolony do stosowania w kosmetykach naturalnych.
- 4-Methylbenzylidene Camphor (Enzacamene, 4-MBC)
Badania na gryzoniach wykazały, że może przyczyniać się do zaburzeń hormonalnych organizmów ze względu na swoje estrogenne działanie. Jest zabroniony w wielu krajach, np. w USA, Danii i Japonii.
- Octinoxate (Oktinoksat, Octyl methoxycinnamate, ethylhexyl methoxycinnamate)
Wykazuje negatywny wpływ na algi, koralowce i ryby, zaburzając gospodarkę hormonalną tych organizmów.
Powyższych substancji warto unikać nawet jeśli opalamy się na własnym ogródku, a nie tylko w egzotycznych krajach, gdzie występują rafy koralowe. Badania pokazują, że ze względu na powszechne stosowanie filtrów są one wykrywane w ściekach, wodach powierzchniowych, czy tkankach organizmów wodnych, np. pstrągów potokowych, również w miejscowościach niebędących na wybrzeżu.
Warto zaznaczyć, że znakomita większość wymienionych wyżej składników kremów do opalania może również szkodzić naszemu zdrowiu. Jeśli chcesz zgłębić ten temat, to polecam świetny artykuł (klik).
Filtry mineralne też szkodzą?
Wydawałoby się, że ratunku można szukać w filtrach mineralnych, które są pochodzenia naturalnego. Niestety okazuje się, że najczęściej stosuje się filtry mineralne w formie cząsteczek nano, ponieważ nie zostawiają one białego filmu na skórze. Także jeśli znajdziesz w składzie kosmetyku nanodwutlenek tytanu (nano-titanium dioxide) lub nanotlenek cynku (nano-zinc oxide), to pamiętaj, że one również mają negatywny wpływ na środowisko. Ich cząsteczki są tak malutkie, że przenikają do organizmów stworzeń morskich, nawet planktonu. Mogą również uszkadzać koralowce.
Jak się zatem chronić?
Wydaje się, że jeśli chcesz chronić swoją skórę w sposób naturalny, to poniższe rozwiązania (najlepiej połączone) będą najbardziej sensownym sposobem:
- Filtry mineralne NIE w formie cząsteczek nano
Jeśli w składzie kosmetyku znajdziesz dwutlenek tytanu lub tlenek cynku niebędące w formie cząsteczek nano, to oznacza to, że prawdopodobnie produkt jest bezpieczny na środowiska. Najlepiej, jeśli jest to potwierdzone odpowiednim certyfikatem, np. EcolCare, ale taki produkt na polskim rynku znalazłam tylko jeden (przeczytasz o nim poniżej).
- Olej z pestek malin
Według badań z 2000 r. posiada najwyższy stopień SPF z wszystkich olejów, bo dochodzący do 50 (aczkolwiek są wokół tego wątpliwości – zarówno o badaniu, jak i wątpliwościach wokół niego możesz przeczytać np. tutaj). Pomimo, że wiele osób stosuje olej z pestek malin jako ochronę przed słońcem, warto pamiętać, że jego skuteczność i stabilność nie została potwierdzona naukowo. Dlatego na rynku nie znajdziesz preparatu do opalania, w którym olej z malin jest jedynym zastosowanym filtrem, w wielu preparatach jest on natomiast (mile widzianym) dodatkiem.
Warto też przypomnieć zalecenia organizacji National Oceanic and Atmospheric Administration:
- unikanie słońca w godzinach 10:00 – 14:00
- ubrania z długim rękawem i nogawkami
- okulary przeciwsłoneczne
- czapka/kapelusz
- parasol
Banał? Być może, ale warto o tych prostych rozwiązaniach pamiętać, bo są skuteczniejsze, niż jakikolwiek filtr 🙂
Kremy do opalania z dobrym składem
Proszę potraktuj poniższe produkty, jako przykładowe. Z pewnością można znaleźć wiele innych z równie dobrym dla środowiska, a może i lepszym składem. Mała podpowiedź – warto rozglądać się za produktami dla dzieci i niemowląt, one zawierają zwykle bezpieczniejsze składniki.
https://www.drogeria-ekologiczna.pl/opalanie-slonce-lato-/11588-eco-bio-krem-przeciwsloneczny-spf-50-spray-chroni-przed-uva-i-uvb-dla-skory-wrazliwej-wodoodporny-100-ml-baby-anthyllis.html
- certyfikowany przez EcolCare pod względem bezpieczeństwa dla środowiska
- są też wersje z niższym SPF
https://www.hristina.pl/naturalne-mleczko-do-opalania-dla-niemowlecia-spf-50-250-ml-e101078.htm
- rewelacyjny skład, zero chemii
A może tak samemu zrobić krem do opalania?
Jeśli chcemy zabawić się w małego chemika, to na własny użytek możemy spróbować stworzyć krem do opalania samodzielnie. Ostrzegam jednak, że nie jest to robota dla początkujących 😉
Asia prowadząca na Instagramie profil myorganicplace proponuje przepis z następującymi składnikami: masło shea, masło kakaowe, olej kokosowy, olejek ze słodkich migdałów, olejek z pestek malin, olejek z marchwii, wosk pszczeli, btms, tlenek cynku, witaminę E, hydrolat lawendowy, aloes, glicerynę roślinną oraz olejek eteryczny lawendowy:
Wyświetl ten post na Instagramie.
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej, to odwiedź profil myorganicplace na Instagramie. Znajdziesz tam również mnóstwo innych przepisów na naturalne kosmetyki i nie tylko.
Smaruj się grubo
Na koniec chcę podzielić się z tobą jeszcze jedną ważną informacją – istotne jest nie tylko to, jak wysoki filtr stosujesz, ale również jak grubą warstwę kremu rozprowadzasz po swojej twarzy lub ciele.
Dotychczasowe badania wskazują, że w większości nakładamy zbyt cienką warstwę, przez co tylko częściowo chronimy się przed promieniami słonecznymi. Przykładowo, na twarz powinniśmy nałożyć ok. 1,8 ml preparatu.
No i warto też pamiętać, że po 2 godzinach należy się posmarować ponownie.
***
A ty zwracasz uwagę na składy kremów do opalania i innych kosmetyków? A może ten artykuł cię zaskoczył? Daj znać w komentarzu, czy był dla ciebie przydatny 🙂