Natura, przyroda, planeta, Ziemia, ekologia – co łączy te rzeczowniki? Wszystkie są rodzaju żeńskiego! Tylko środowisko jakieś takie nijakie 😉
Czy w powiedzeniu „ekologia jest kobietą” tkwi ziarno prawdy? W jaki sposób i w jakich miejscach prawa kobiet i środowisko się łączą? Popatrzmy, co te dwie kwestie mają ze sobą wspólnego.
Menadżerki zasobów naturalnych
W krajach rozwijających się kobiety są odpowiedzialne za zarządzanie zasobami naturalnymi ciężko pracując na rzecz swoich rodzin i społeczności. Według organizacji IUCN (International Union for Conservation of Nature), kobiety stanowią 43% siły roboczej w rolnictwie w krajach rozwijających się i nawet 90% w niektórych krajach afrykańskich. Ponadto, szacunkowo dwie trzecie z 600 milionów małych hodowców zwierząt na świecie to kobiety.
Kobiety spędzają mnóstwo czasu na zdobywaniu i transportowaniu wody, zabezpieczaniu i przygotowywaniu żywności i paszy dla zwierząt hodowlanych, zapewnianiu źródeł energii oraz gospodarowaniu ziemią. Wiedza kobiet na temat produktów leśnych, zwłaszcza roślin leczniczych i alternatywnych źródeł żywności, spowodowała, że większy odsetek roślin uznano za jadalne i lecznicze.
Być może te informacje cię nie zdziwiły, w końcu oglądało się w telewizji Beatę czy Martynę podróżujące na drugi koniec świata. No to może poniższe dane cię zaskoczą.
Taka sprawiedliwość
- Jak podaje IUCN, tylko 1% kobiet pracujących w rolnictwie posiada ziemię, a według Organizacji ds. Wyżywienia i Rolnictwa kobiety oficjalnie posiadają tylko 2% ziemi na całym świecie.
- W wielu krajach historyczne prawa i zwyczaje dotyczące dziedziczenia często zabraniają kobietom bezpośredniej kontroli nad ziemią lub ją ograniczają. Nawet jeśli kobiety mogą posiadać i dzierżawić ziemię, często nie mają możliwości jej ubezpieczyć lub ustanowić hipoteki.
- Podczas dalekich podróży po czystą wodę kobiety są narażone na dyskryminację i przemoc seksualną.
Międzynarodowy program redukcji emisji spowodowanych wylesianiem i degradacją lasów, czyli REDD+, ma na celu redukcję emisji oferując krajom rozwijającym się pieniądze za ochronę ich lasów. Jednak badania pokazały, że w wielu przypadkach program ten nie przyniósł równych korzyści mężczyznom i kobietom. Kobiety zostały wykluczone z procesu formułowania polityki zarówno na szczeblu krajowym, jak i lokalnym. Na przykład, w Nepalu na etapie propozycji uwzględniono kilka grup kobiecych. Ale już na etapie decyzyjnym zostały one wykluczone. W rezultacie propozycja REDD+ pominęła różne potrzeby mężczyzn i kobiet w zarządzaniu lasami. Podobnie stało się w Kamerunie.
Tak jest obecnie. Wszyscy jednak zdajemy sobie sprawę, że klimat się ociepla. To powoduje wiele zmian pogodowych i anomalii. Zastanówmy się wobec tego jeszcze nad inną ważną kwestią – jaka będzie przyszłość?
Kto ucierpi na zmianie klimatu?
Według ONZ kobiety są bardziej narażone na skutki zmiany klimatu niż mężczyźni – przede wszystkim dlatego, że stanowią większość ubogich ludzi na świecie i są bardziej zależne od zasobów naturalnych zagrożonych zmianami klimatycznymi. ONZ wskazuje również, że klęski żywiołowe mogą uczynić kobiety bardziej podatnymi na przemoc i wyzysk.
Klęski żywiołowe nieproporcjonalnie uderzają w kobiety, nie tylko powodując ich wyższą śmiertelność, niż wśród mężczyzn, ale również utrudniając dostęp do podstawowych zasobów. Susze, nieregularne opady deszczu lub silne burze utrudniają życie przede wszystkim kobietom, gdyż to one są odpowiedzialne za zapewnienie rodzinie wody i pożywienia.
Konieczność migracji w wyniku zmiany klimatu i katastrof środowiskowych może również mieć gwałtowne konsekwencje. Przymusowe wywłaszczenie z ziemi przodków, przemieszczenie, stres i trauma doświadczane przez ocalałych mogą zintensyfikować i tak już istniejącą przemoc. Na przykład, według raportu Komisarza ONZ ds. Praw Człowieka, po dwóch tropikalnych cyklonach, które nawiedziły Vanuatu w 2011 r., odnotowano 300% wzrost liczby nowych przypadków przemocy domowej.
No dobra, to wszystko dzieje się w krajach trzeciego świata. Na koniec zatem przenieśmy się do krajów oświeconego zachodu.
Uczestnictwo i decyzyjność
Badanie przeprowadzone przez IUCN pokazało, że kobiety mają mniejszy dostęp do sfer podejmowania decyzji dotyczących środowiska na wszystkich poziomach. Przedstawiono w nich wskaźniki pokazujące zaangażowanie kobiet w międzynarodowych delegacjach ds. środowiska, kierownictwach dużych instytucji środowiskowych, partiach ekologicznych i ministerstwach ds. środowiska. Oto przykłady (badania odbyły się w latach 2013-2014, choć mowa o wydarzeniach mających miejsce dużo wcześniej):
- Na kluczowych forach środowiskowych mniej niż jedna trzecia decydentów to kobiety.
- 29% delegatów rządowych Konwencji Rio o różnorodności biologicznej to kobiety.
- 43% przedstawicieli organizacji pozarządowych na Konwencji Rio to kobiety.
- Z 43 międzynarodowych instytucji zajmujących się ochroną środowiska 35% dyrektorów wykonawczych (lub ich odpowiedników) to kobiety.
Szkoda, że tylko tyle. Bo według WRI kraje, gdzie w parlamentach jest więcej kobiet, są bardziej skłonne do ustanawiania obszarów chronionych i ratyfikowania międzynarodowych traktatów środowiskowych. Istnieje korelacja między środowiskiem a płcią – gdy nierówność płci jest wysoka, wysokie są również poziom wylesienia, zanieczyszczenie powietrza i inne czynniki degradacji środowiska. Kraje, gdzie jest więcej kobiet na stanowiskach politycznych i decyzyjnych po prostu bardziej dbają o środowisko.
***
I tym pozytywnym akcentem chciałabym zakończyć ten artykuł. Chciałam, aby z niego wybrzmiewało, że im więcej sprawiedliwości płciowej w podejmowaniu decyzji, im więcej kobiet zaangażowanych w przywództwo, tym mamy większą szansę uratować naszą planetę przed zniszczeniem.
My żyjemy w Europie i wydaje się, że większość problemów opisanych w tym artykule nas nie dotyczy. To normalne, że na co dzień skupiamy się zwykle na tych aspektach, które dotykają nas osobiście. Dostęp do antykoncepcji, prawo aborcyjne, rozwój zawodowy, równowaga między życiem zawodowym a prywatnym, nasze poczucie wartości i bezpieczeństwa – to są wszystko kwestie równości płci. Walcząc o nasze prawa, nie zapominajmy jednak o siostrach na całym świecie, dla których to, co mamy my – Europejki jest nieosiągalne.