Nawyk chodzenia na zakupy z własną torbą jest już na tyle rozpowszechniony, że dla nikogo z Was (mam nadzieję) taka zachęta nie jest żadną nowością. Dlatego tym razem będzie krótko. Skupię się na trzech najważniejszych, w mojej ocenie, kwestiach:
- Dlaczego warto zrezygnować z plastikowych reklamówek?
- Kiedy możemy wybaczyć sobie użycie plastikowej reklamówki? (ortodoksyjnych ekologów ostrzegam – możecie tę część pominąć 🙂 )
- Własna torba na zakupy albo… ?
Dlaczego warto zrezygnować z plastikowych reklamówek?
Bo są złe. Korzystamy z nich przez kilka minut, potem lądują w śmietniku i rozkładają się przez kilkaset lat. Nawet jeśli wyrzucicie je do tworzyw sztucznych, to istnieje bardzo mała szansa na ich recykling. Po pierwsze, to się nie opłaca. Według informacji uzyskanych od przedsiębiorcy zajmującego się przetwarzaniem tworzyw sztucznych, ilość materiału uzyskanego z przetwarzania reklamówek nijak się ma do kosztów. Po drugie, każdy rodzaj plastiku powinien być poddany innemu procesowi recyklingu. Zatem musielibyśmy osobno sortować PET, PVC, LDPE, itd. Co gorsza, sortownie często nie są w stanie rozpoznać, z jakim materiałem mają do czynienia, dlatego większość tworzyw sztucznych idzie w Polsce do spalarni.
Być może są wśród was osoby, które się łudzą, że zapakowanie zakupów w reklamówkę biodegradowalną jest fajne dla środowiska. Niestety, o ile to nie jest reklamówka kompostowalna (z odpowiednim certyfikatem), to nie jest. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej, to polecam wam mój pomocnik o tworzywach sztucznych.
Warto wspomnieć również o bardzo cienkich reklamówkach/woreczkach plastikowych, tzw. zrywkach. Znajdziecie je przy stoiskach z warzywami i owocami, ale nie tylko. Wrócimy do nich jeszcze w naszej serii #100 nawyków, ale teraz chciałam napisać tylko jedno – błagam, nie pakujcie jednego pomidora czy kiwi w zrywkę! I tak i tak umyjecie je przed spożyciem, dlatego pozwólcie im cieszyć się swobodą i włóżcie je luzem do koszyka na zakupy.
Kiedy możemy wybaczyć sobie użycie plastikowej reklamówki?
Poprzedni punkt zaczęłam od tego, że plastikowe reklamówki są złe. Uściślając, jeśli chodzi o moją zupełnie prywatną opinię, to najgorsze są te, których użyjemy jednokrotnie. Każde ponowne użycie reklamówki zmniejsza jej negatywny wpływ na środowisko i powinno być nagradzane medalem. Dlatego, jeśli już w wasze ręce trafiła ta nieszczęsna foliówka, to nie biczujcie się, tylko używajcie jej ponownie tyle razy, ile się da. Wiem, że to wstyd chodzić na zakupy z podniszczoną torbą, ale istnieją przecież inne sposoby na ich wykorzystanie.
I jeszcze jedno zdanie doprecyzowania, żeby nikt mnie źle nie zrozumiał. Punkt pierwszy to „nie korzystaj z plastikowych reklamówek”, a dopiero punkt drugi to „używaj ponownie tych, które już masz”. Nie odwrotnie.
Własna torba na zakupy albo… ?
Pierwszą alternatywą dla plastikowych reklamówek, jaka przychodzi wszystkim do głowy, są oczywiście torby bawełniane. I faktycznie, można je już zobaczyć wszędzie, a większość z nas posiada w domu ich niemałą kolekcję mimo, że nigdy żadnej nie kupił 😉 Okazuje się, że torby bawełniane również stają się przedmiotem kontrowersji na tle ekologicznym, głównie ze względu na koszt środowiskowy produkcji torby plastikowej i bawełnianej, który wypada na ogromną korzyść tej pierwszej. Dla zainteresowanych bardzo polecam artykuł Stanisława Łubieńskiego na ten temat. Co więc począć? To samo, co wcześniej – jeśli macie torbę bawełnianą, to używajcie jej ile wlezie. My używamy tych, które trafiły do naszego domu dziesiątki, a niektórych już może nawet setki razy. Pierzemy, prasujemy i dalej wykorzystujemy. Nie tylko na zakupy, ale też do spakowania prowiantu na drogę albo przekazania komuś jakichś przedmiotów.
No dobra, a co zrobić, jeśli pojechałem na zakupy i nie mam przy sobie bawełnianych toreb? Bardzo fajnym pomysłem jest zapakowanie zakupów w karton. Nietrudno w sklepie znaleźć taki, który będzie odpowiadał naszym potrzebom. Jest to rozwiązanie nawet bardziej ekologiczne, niż własna torba na zakupy, ale warunkiem jest to, że albo masz mało zakupów, albo mieszkasz bardzo blisko sklepu, albo przyjechałeś na zakupy samochodem.
***
Być może w tym momencie myślicie sobie z rezygnacją, że nie da się w tym świecie żyć w pełni ekologicznie. I macie zupełną rację – bez cofania się do czasów jaskiniowców nie da się. Ale naszym zadaniem jest ograniczyć swój negatywny wpływ na środowisko i tego się trzymamy – każdy krok, nawet najmniejszy, jest istotny 🙂 Tymczasem, jeśli macie własne pomysły na zakupy bez plastikowych reklamówek, to podzielcie się koniecznie!
Ten artykuł jest częścią serii #100 nawyków, która opisuje proste sposoby na bardziej ekologiczne życie. Listę wszystkich wpisów tego cyklu znajdziesz TUTAJ.