#32 Korzystaj z biblioteki

Żyjemy w pięknych czasach.

Lśniące i pachnące empiki zachęcają nas do buszowania między półkami wypchanymi po brzegi tysiącami książek, bajek, płyt, gier… i do zakupów rzecz jasna.

Ludzkość wynalazła już audiobooki i ebooki. Które pozwalają nam kupić książkę i mieć ją natychmiast na swoim czytniku lub telefonie. W formie, w jakiej najwygodniej nam konsumować treści.

Do tego dochodzą spotifaje, jutuby, instagramy i inne media, które zalewają nas treściami mniej lub bardziej zweryfikowanymi.

Aż dziw bierze, że w tym zgiełku przetrwały jeszcze biblioteki. Miejsca ciszy i spokoju.

Pogadajmy chwilę o tym, dlaczego warto je odwiedzać.

Czytaj dalej „#32 Korzystaj z biblioteki”

9 pomysłów na prezent dla rocznego dziecka

Święta, dzień dziecka, urodziny, święty Mikołaj… Każdy kto ma w rodzinie dziecko wie, z czym wiążą się te daty. Z jednym pytaniem, które tłucze nam się po głowie. Co by tu kupić?

Jeśli nie lubisz tandety i dbasz o środowisko, to z pewnością chcesz uniknąć kupna pierwszej lepszej zabawki, która za chwilę wyląduje na śmietniku. Przychodzę ci zatem z pomocą – listą 9 zabawek, które sprawią radość nawet dziecku, które „ma wszystko”. W większości są to zabawki na każdą kieszeń, a jednocześnie produkty dobre jakościowo.

Czytaj dalej „9 pomysłów na prezent dla rocznego dziecka”

Czym zająć roczne dziecko bez kupowania nowych zabawek

Myślę, że nie pomylę się bardzo, jeśli napiszę, że 99% rodziców kilku-, kilkunastomiesięcznych maluchów marzy o tym, aby spokojnie posprzątać, czy ugotować obiad. Niestety, krojenie warzyw albo odcedzanie wrzątku z dzieckiem wspinającym się po nogach jest równie wkurzające, co niebezpieczne.

Teraz, kiedy sama jestem rodzicem, już rozumiem dlaczego dzieci mają tyle zabawek. Po prostu rodzice starają się kupić sobie chwilę spokoju. Ale ponieważ ja jestem przeciwniczką kupowania nowych zabawek, staram się zajmować moje dziecko przedmiotami, które już mam w domu. Oto moje 8 pomysłów na to, czym zająć roczne dziecko bez udziału rodzica – może choć kilka z nich będzie dla ciebie czymś odkrywczym 🙂 Wszystkie wypróbowałam na około rocznym synku.

Pamiętaj, że dziecko musi być cały czas pod nadzorem osoby dorosłej. Poniższe rady mają na celu umożliwienie ci poobierania ziemniaków, a nie całkowitego pozbycia się dziecka na kilka(naście) minut. Pomimo, że przedmioty, które zaproponowałam są co do zasady bezpieczne, zawsze może wydarzyć się coś, co będzie wymagało twojej natychmiastowej reakcji.

Czytaj dalej „Czym zająć roczne dziecko bez kupowania nowych zabawek”

Pieluchy wielorazowe – moja opinia po 6 miesiącach

Jeśli chodzi o pieluchy wielorazowe, to mam wrażenie, że w internecie królują skrajności. Jedne mamy pukają się znacząco w głowę mówiąc, że zmienianie pampersów jest upierdliwe, a co dopiero pieluch wielorazowych. Inne mamy twierdzą, że stosują tzw. „wielopielo” cały czas, bez wyjątków i że jak w ogóle można inaczej. Ja wobec tego zaprezentuję stanowisko centrowe 🙂

Od razu zaznaczam, że używam pieluch wielorazowych dopiero od około 6 miesięcy, robię to doraźnie i że nie skorzystałam z wszystkich istniejących na rynku rodzajów i marek. Ale mam przeczucie, że plusy i minusy, o których piszę, będą miały zastosowanie do wszystkich rodzajów wielorazowych pieluszek.

Czytaj dalej „Pieluchy wielorazowe – moja opinia po 6 miesiącach”

Wyprawka dla dziecka a ekologia

Na wstępie od razu wam wyznam, że to nie będzie mój wpis chwały. Kompletowanie wyprawki dla dziecka okazało się zadaniem dalece trudniejszym pod kątem ograniczenia zakupów, niż podejrzewałam (zwłaszcza dla mnie, bo Bartek był gotów odpuścić więcej rzeczy). Wydaje mi się, że małe sukcesy, jakie udało nam się osiągnąć zawdzięczamy osobom, które nam podarowały ubranka i parę innych przedmiotów dla malucha. Gdyby nie to, pewnie w wielu przypadkach skończyłoby się ich zakupem… Oto małe podsumowanie naszych decyzji zakupowych dla dziecka.

Czytaj dalej „Wyprawka dla dziecka a ekologia”

Ciąża a ekologia

Ten wpis powstawał przez 2 miesiące, aż się zastanawiałam, czy nie będę go publikować ze szpitala. Ale nie, udało się go dokończyć jeszcze w domu! Jest nieco dłuższy, niż inne teksty, nie znajdziecie w nim też zbyt wiele porad, jak żyć… Ale czułam potrzebę spisania gdzieś swoich refleksji na temat ciąży i ekologii.  A nuż komuś się to będzie chciało przeczytać. Dajcie znać w komentarzach, czy ktoś miał przemyślenia podobnego typu, czy po raz kolejny muszę uznać, że jestem dziwolągiem 🙂

Czytaj dalej „Ciąża a ekologia”