Ten wpis zawiera listę pomysłów na to, jak oszczędzać prąd w swoim domu lub pracy. Zanim jednak pójdziemy wszyscy zgasić światło, zacznijmy od krótkiego wstępu i odpowiedzmy sobie na kilka ważnych pytań.
- Skąd jest prąd? To akurat łatwe. Prąd jest wytwarzany przez elektrownie i elektrociepłownie. Można też wytwarzać prąd na własną rękę, na przykład z użyciem paneli fotowoltaicznych, ale to temat na osobny wpis. Zostańmy przy prądzie systemowym.
- Z jakich surowców powstaje prąd w Polsce? W 78% z węgla, niecałe 13% z OZE – Odnawialnych Źródeł Energii (z czego większość to energia pochodząca z lądowych elektrowni wiatrowych), 7% z gazu ziemnego.
- Czy ilość prądu wyprodukowanego w Polsce zaspokaja potrzeby naszego kraju? Nie. W 2018 r. zaimportowaliśmy rekordową ilość surowców oraz samej energii elektrycznej, ponieważ jej zużycie ciągle rośnie, a produkcja pozostała na niezmienionym poziomie w stosunku do 2017 r. Jeśli chodzi o surowce, to importujemy głównie węgiel i gaz. Ilość importowanego węgla obecnie pokrywa ok. 1/4 krajowego zapotrzebowania na prąd (78% to węgiel z Rosji).
- Jak wygląda emisja gazów cieplarnianych oraz innych szkodliwych substancji przez elektrownie? Rośnie. Pomimo, że w skali świata Polska wydaje się niewielkim emitentem gazów cieplarnianych (0,9% światowego CO2 w 2017 r.), to nasz kraj zajmuje niechlubne pierwsze miejsce w kategorii „wzrost emisji gazów cieplarnianych państw UE w latach 2015-16” wyprzedzając drugą Finlandię trzykrotnie!
- Jak wygląda pozyskiwanie energii z OZE w Polsce? Procentowo największy wzrost widać na polu fotowoltaiki (potrojenie mocy w latach 2016-2018), natomiast stanowi ona tak niewielki odsetek mocy energetycznej, że ma to póki co znaczenie raczej symboliczne. Poza tym, od 2016 r. moc zainstalowana OZE nie zmieniła się. Oznacza to, że jako kraj nie rozwijamy tych źródeł energii.
Powyższe dane pochodzą ze źródeł, które znajdziecie na końcu artykułu. Widać z nich czarno na białym, że korzystanie z prądu, przynajmniej w Polsce, oznacza przyczynianie się do efektu cieplarnianego. Jeśli chcecie więc uratować misia polarnego albo jakąś małą wysepkę przed zatonięciem, to możecie to zrobić! Nasz wpływ jest niewielki, ale jest. Rozważmy więc jak oszczędzać prąd.
Wyłączaj sprzęty elektroniczne
Zacznijmy od oczywistych oczywistości, które z pewnością nie raz słyszeliście. Dla przypomnienia:
- Wyłączaj komputer na noc (i ten w domu i ten w pracy), nie tylko ograniczysz zużycie prądu, ale też pozwolisz się zainstalować niezbędnym aktualizacjom systemu, które tak wszyscy lubimy.
- Unikaj trybu czuwania (stand-by), ponieważ urządzenia pobierają wtedy prąd. O jakich urządzeniach mowa? Wszystkich, które mogą być w trybie aktywnym, ale nie pracującym: telewizor, odbiornik radiowy, dekoder, ekspres do kawy, komputer, monitor, głośniki, robot kuchenny, itd.
- Odłączaj ładowarkę z gniazdka, kiedy jej nie używasz. Nawet kiedy telefon nie jest do niej podłączony, taka ładowarka pobiera minimalną ilość prądu.
Gaś światło
Pewnie słyszeliście takie opinie, że zostawienie światła zapalonego, kiedy wychodzicie na krótki czas z pomieszczenia pobiera mniej prądu, niż pstrykanie co chwilę (to mój koronny argument, bo ja mam taki problem, że zapominam gasić światło). To nieprawda. Potwierdzają to zarówno Pogromcy Mitów (od 15:50), jak i pan pracujący w sklepie z oświetleniem. Pobór prądu przy zapalaniu żarówki jest faktycznie większy, ale odpowiada on czasowi 0,5 sekundy jej świecenia… Więc, o ile nie wychodzicie z pokoju na dosłownie pół sekundy, to powinniście zgasić światło. Warto też pamiętać, aby w miarę możliwości korzystać jak najwięcej z oświetlenia naturalnego, które jest nie tylko darmowe, ale też najlepsze dla naszych oczu.
Gaszenie i zapalanie światła nie powinno też zmniejszać żywotności żarówki. Przynajmniej nie na tyle, abyśmy odczuli to używając jej w standardowym gospodarstwie domowym. Przy zakupie można jednak zerknąć na opakowanie, gdzie powinniście znaleźć informację, na ile cykli włączania i wyłączania jest przeznaczona żarówka. Warto to zrobić zwłaszcza w przypadku, jeśli kupujecie żarówkę do pomieszczenia, do którego często wchodzicie i wychodzicie, np. łazienki. Proste wyliczenie pokazuje, że jeśli w ciągu doby żarówka jest zapalana i gaszona 10 razy, to przy żywotności 3600 cykli starczy nam na około rok.
Wymień sprzęty na energooszczędne
Żeby nie było – nie namawiam Was do wyrzucenia sprawnych sprzętów i zakupu nowych! Jeśli jednak coś w waszym domu się popsuło albo z jakichkolwiek innych powodów zamierzacie wymienić to na nowe, to koniecznie rozważcie zakup urządzeń energooszczędnych. Jeśli zdecydujecie się wybrać urządzenie w klasie A++ lub A+++, to możecie liczyć na to, że będzie ono zużywało ok. 40% mniej prądu. Oczywiście, sprzęty energooszczędne są droższe, wiec jeśli chodzi o finanse, to trzeba by było obliczyć dla konkretnego przykładu, czy taki zakup się opłaci, czy nie. Dla planety zdecydowanie się opłaci. Warto też pamiętać, że w przypadku zmywarki czy pralki wyższa energooszczędność będzie też miała wpływ na mniejszy pobór wody.
Równie istotne jak zakup urządzeń energooszczędnych jest korzystanie z trybu ekologicznego. W artykule poświęconym oszczędzaniu wody obliczyłam na przykładowej pralce i zmywarce ile prądu i wody można dzięki temu zaoszczędzić.
Wracając na chwilę do żarówek – jeśli przyszło wam jakąś wymienić, to rozważcie LED. Te żarówki nie tylko zużywają znacznie mniej prądu, niż pozostałe, ale mają też najdłuższą żywotność.
Korzystaj optymalnie z urządzeń domowych
We wspomnianym wpisie o oszczędzaniu wody pisałam już o tym, dlaczego warto napełniać pralkę i zmywarkę do pełna. Skupmy się więc na innych sprzętach. W przypadku czajnika sprawa ma się zupełnie odwrotnie. Powinniśmy nalewać tylko tyle wody, ile potrzebujemy zagotować. Jeśli gotujecie wodę w garnku, to pamiętajcie o przykrywce – według mojego domowego testu (2 litry wody, kuchenka indukcyjna), skróci to czas potrzebny do zagotowania o ok. 8% (pół minuty). Najbardziej ekologiczne i ekonomiczne jest gotowanie na gazie.
Jeśli chodzi o lodówkę i zamrażarkę, to można ustawić w nich wyższą temperaturę (jeśli wasz sprzęt na to pozwala). Uwaga – o ile w przypadku zamrażarki temperatura -18° jest całkowicie wystarczająca, aby przechowywać bezpiecznie każdą żywność, to w przypadku chłodziarki temat jest bardziej złożony. Przyjmuje się, że optymalna temperatura to 4°. Ma to sprawić, że żywność najdłużej utrzyma świeżość i zdatność do spożycia. Tak twierdzą producenci. Ale my ustawiliśmy w naszej lodówce 6° i nie zaobserwowałam, żeby nam się szybciej jedzenie psuło. Możecie więc popróbować u siebie, każdy stopień Celsjusza w górę to oszczędność prądu, zwłaszcza latem. Oprócz tego, unikajcie wkładania do lodówki lub zamrażarki ciepłych rzeczy. Takie danie ogrzewa całą przestrzeń i agregat musi się więcej napracować, żeby schłodzić ją do temperatury pożądanej.
Starajcie się używać urządzeń wymagających nagrzewania, takich jak żelazko czy piekarnik, rzadziej a dłużej. Jak już nagrzejecie żelazko to wyprasujcie od razu wszystkie ubrania. Kiedy potrzebujecie coś upiec, to wykorzystajcie to, że piekarnik jest nagrzany, żeby zrobić coś na potrzeby jutrzejszego obiadu, czy jakąś przekąskę.
Patenty dla ekofreaków
Być może powyższe rady wydadzą się komuś banalne i niezbyt postępowe. Poniżej więc kilka bardziej ekstremalnych pomysłów dla tych, którzy chcieliby oszczędzanie prądu wynieść na kolejny poziom 😉
- Zrezygnuj z niektórych sprzętów, na przykład klimatyzacji (straszny pożeracz prądu) czy bębnowej suszarki do ubrań, być może nie potrzebujesz też mikrofalówki?
- Nie oglądaj telewizji, a przynajmniej unikaj włączonego telewizora w tle.
- Nie prasuj. Być może brzmi to radykalnie, ale pojawił się już trend pod nazwą #niewyprasowani zapoczątkowany przez WWF. Ma on na celu właśnie ograniczenie zużycia prądu. A ile czasu można zaoszczędzić!
- Pozwól włosom wyschnąć naturalnie. Schowaj suszarkę na dno szuflady. To samo możesz zrobić z lokówką lub prostownicą i być all natural 🙂
- Rozmrażaj jedzenie w lodówce. Dzięki temu odda ono swoją temperaturę otoczeniu i lodówka nie będzie musiała włączać się tak często.
***
Jeśli miałabym określić, jak nasza mała rodzinka radzi sobie ze stosowaniem powyższych pomysłów, to powiedziałabym, że nie jest źle. Wielu sprzętów nie posiadamy – telewizora (a więc i dekodera), suszarki bębnowej, klimatyzacji, głośników, odbiornika radiowego. Mikrofalówkę mamy i używamy, ale kiedyś chciałabym zrezygnować z tego urządzenia. Komputery wyłączamy na noc, ładowarki odłączamy od prądu. Suszarki i prostownicy używam sporadycznie. Mało rzeczy prasujemy. Pralka i zmywarka w 90% przypadków włączane są w trybie eko. Niestety, ostatnio często pierzemy i gotujemy, dlatego nasze zużycie prądu utrzymuje się mniej więcej na stałym poziomie (a rachunek systematycznie rośnie…).
Dajcie znać, czy na co dzień myślicie o tym jak oszczędzać prąd, a jeśli tak, to w jaki sposób. Czekam na wasze pomysły w komentarzach, szczególnie na takie, które mogłyby być kontynuacją listy patentów dla ekofreaków 🙂
Ten artykuł jest częścią serii #100 nawyków, która opisuje proste sposoby na bardziej ekologiczne życie. Listę wszystkich wpisów tego cyklu znajdziesz TUTAJ.
Widzę, że sporo muszę nadrobić w tej sprawie. Dzięki za uświadomienie ważnej kwestii 😉