Kiedy zastanawialiśmy się z Bartkiem, co najbardziej zmniejszyło ilość plastiku w naszym śmietniku, to od razu i jednogłośnie doszliśmy do wniosku, że była to rezygnacja z kupowania wody w plastikowych butelkach. Zrobiliśmy to jakieś 4 lata temu i od tamtej pory pijemy wodę z kranu. Mieszkamy we Wrocławiu, więc jest to woda z wodociągów pochodząca z rzek Oława i Nysa Kłodzka. Filtrujemy ją za pomocą dzbanka Brita (od 4 lat ten sam dzbanek), ale zastanawiamy się nad rezygnacją z filtrowania.
Czy picie wody z kranu jest bezpieczne?
Zgodnie z prawem – woda płynąca do nas z sieci wodociągowej musi być uzdatniona do picia. Odpowiada za to przedsiębiorstwo wodociągowe, a taka woda jest regularnie badana przez lokalne jednostki sanepidu.
W rzeczywistości – odpowiem zupełnie szczerze – nie wiem, nie jestem lekarzem, mikrobiologiem, ani żadnym innym naukowcem, który mógłby się odpowiedzialnie w tym temacie wypowiedzieć. Co więcej, nie piłam wody z każdego kranu w Polsce, więc mogę się wypowiedzieć tylko o swoich doświadczeniach i tylko o wodzie płynącej z naszego kranu na zachodzie Wrocławia 🙂 Tak, jak napisałam wyżej – pijemy filtrowaną dzbanku kranówkę od 4 lat i nic nam się nie stało. Pijemy ją w zdrowiu i w chorobie, dajemy ją naszym gościom (innej i tak w domu nie mamy). Piję wodę z kranu również w ciąży*.
Czy kranówka ma wystarczającą ilość minerałów?
To zależy, gdzie mieszkasz. W większych miastach wody możesz sprawdzić wszystkie parametry na stronach internetowych MPWiK. Dla przykładu: Wrocław, Warszawa, Kraków.
To również zależy, jakiej ilości minerałów oczekujesz. Większość wód butelkowanych to wody źródlane. Oznacza to, że ich zawartość wapnia, magnezu i innych składników mineralnych nie odbiega znacząco od kranówki (a czasem nawet jest niższa). Jeśli natomiast chcesz porównywać wodę z kranu do wody mineralnej, to już sprawa wygląda inaczej. Mało jest miejsc w Polsce, w których zawartość minerałów w wodzie z kranu dorówna Staropolance 2000 😉 Podobno w Oławie leci z kranu woda średniozmineralizowana, także pozazdrościć.
My rozwiązaliśmy tę kwestię w najprostszy możliwy sposób. Dwa razy w miesiącu kupujemy 1-2 duże butelki wody wysokozmineralizowanej i się nią raczymy po to, aby uzupełnić minerały*.
Jeśli nie woda z kranu, to co?
Jeśli z jakiegokolwiek powodu nie jesteś przekonany do kranówki albo po prostu ci ona nie smakuje, to są jeszcze inne alternatywy. Moi rodzice mają na przykład szczęście mieszkać kilka kilometrów od rozlewni wody źródlanej Cyranka. Co kilka dni mogą więc pojechać do lokalnego sklepu ze skrzynką dwunastu pustych szklanych jednolitrowych butelek i za 13 zł wymienić ją na skrzynkę takich samych butelek pełnych wody. Dla mieszkańców większych miast też pojawiają się możliwości zakupu wody w szkle. We Wrocławiu jest np. firma Pan Woda, w której taką samą skrzynkę Cyranki można wymienić za 25 zł i jeszcze przywiozą ci do domu. Pewnie wychodzi trochę drożej niż woda w plastikowych butelkach, ale przynajmniej masz pewność, że nie spożywasz cząsteczek mikroplastiku (o czym możesz przeczytać dla przykładu tutaj).
***
Tyle moich przemyśleń 🙂 Jeśli rozważacie przejście na kranówkę, to na początek polecam Wam google, żeby sprawdzić, jak to wygląda u was (skąd jest woda, jaka jest zawartość minerałów, itd.). W przypadku, gdy mieszkacie w małej miejscowości i nie znajdziecie w internecie informacji na temat swojej wody, to polecam kontakt z waszym dostawcą. Tam na pewno udzielą wam wyczerpujących informacji (mają taki obowiązek, zgodnie z rozporządzeniem Ministra Zdrowia). Jeśli macie wodę z własnej studni, to nie pozostaje nic innego, niż przebadać ją na własną rękę. Można to zrobić w sanepidzie albo w specjalnym laboratorium.
Jestem pewna, że znajdziecie wiele wypowiedzi zarówno za i przeciw piciu wody z kranu. Dla mnie najbardziej przekonujący jest argument o mikroplastiku oraz zawartość śmietnika na tworzywa sztuczne sprzed naszego bloku:
Wyobraźcie sobie teraz, że z tego śmietnika za pomocą magicznej różczki usuwamy wszystkie plastikowe butelki po wodzie. Jak myślicie w jakim stopniu pojemnik byłby zapełniony? Ja strzelam, że w jakichś 20% tego, co jest. Co więcej, jestem przekonana, że za kilka (-naście, -dziesiąt?) lat nasi potomkowie nawet nie pomyślą o piciu wody z butelek PET i będą się dziwić, że my to robiliśmy. Może więc warto wyprzedzić swoje czasy? 😉
Ten artykuł jest częścią serii #100 nawyków, która opisuje proste sposoby na bardziej ekologiczne życie. Listę wszystkich wpisów tego cyklu znajdziesz TUTAJ.
* Po kilku miesiącach jestem zmuszona częściowo odszczekać swoje powyższe słowa. Owszem, do 8 miesiąca ciąży piłam wyłącznie wodę z kranu. Jednak, im bliżej porodu, tym organizm zaczął się domagać więcej magnezu i wapnia. Zamiast suplementów wybrałam picie na co dzień wysokozmineralizowanej wody. Niestety z plastikowych butelek 1,5 l, gdyż w Polsce innych nie ma (!!!). No chyba, że jakieś zagraniczne po 8 zł za litr – na takie luksusy to nas jeszcze nie stać. Pierwsza osoba, która mi znajdzie i wyśle przykład polskiej wysokozmineralizowanej wody w szklanej butelce albo chociaż plastikowej 5-litrowej, dostanie ode mnie ekologiczną nagrodę 🙂
U mnie z lenistwa wodny eco level high – pijemy z kranu bez filtra. Póki co – żyjemy 😀
Wow super!
We Wrocławiu działa firma ODA zero http://www.odazero.pl która ma kilka marek wody w szklanych butelkach zwrotnych. Zamawiam od pół roku. Smak jest nie do przebicia. ODA zero ma też kawy i napoje w szklanych opakowaniach zwrotnych. Szanuję to bardzo. Sam nie jestem w stanie pić wody z kranu… a plastik ograniczam od lat.
Dzięki za informację 🙂 My korzystamy z Pana Wody!