#24 Ograniczaj spożycie mięsa

Zdaję sobie sprawę, że dla niektórych osób niewyobrażalne jest wyeliminowanie mięsa z codziennej diety. I ok! Nie mam zamiaru nikogo na siłę namawiać na wegetarianizm. Będę powtarzać do znudzenia, że na tym blogu próbuję zachęcić ludzi do małych zmian w życiu.

Dlatego chcę zaproponować ci na początek choćby minimalne ograniczenie ilości spożywanego mięsa i produktów odzwierzęcych. Dlaczego? Po co? Powodów jest co najmniej kilka.

Emisje gazów cieplarnianych

Najbardziej palącym problemem ekologicznym współczesnego świata jest antropogeniczne ocieplenie klimatu. Gazy cieplarniane emitowane przez ludzkość są przyczyną bezprecedensowego tempa wzrostu średniej temperatury na Ziemi. Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na ten temat, to przeczytaj artykuł, w którym opisuję to zjawisko w prostych słowach.

Szacuje się, że hodowla zwierząt odpowiada za 15-20% światowej emisji gazów cieplarnianych. To więcej niż takie sektory jak transport (ok. 14%) czy budownictwo (ok. 6%)! Znaczna większość upraw roślinnych na Ziemi służy wykarmieniu nie ludzi, a zwierząt hodowlanych.

Największy udział emisji gazów cieplarnianych przypisuje się hodowli bydła (również krów mlecznych), dalej mamy wieprzowinę, baraninę i drób.

Jeśli popatrzymy na źródła emisji, to największy udział ma produkcja paszy dla zwierząt (uprawa, nawożenie, przetwarzanie, transport). Odpowiada ona za 45% emisji przypisywanych przemysłowi hodowlanemu. Metan pochodzący z fermentacji jelitowej przeżuwaczy odpowiada za 39% emisji, przechowywanie obornika za 10%, a przetwarzanie i transport produktów mięsnych to 6% emisji gazów cieplarnianych (źródło i wizualizacja).

Degradacja środowiska

Koszty środowiskowe przemysłu mięsnego nie kończą się niestety na emisjach gazów cieplarnianych. Hodowla zwierząt powoduje również degradację środowiska lokalnego:

Zużycie zasobów wody słodkiej

  • Wyprodukowanie 1 kg wołowiny wymaga zużycia średnio 25 kg zbóż i 15 tysięcy litrów wody.
  • W przeliczeniu na kalorie produkty odzwierzęce mają około 5-krotnie większy ślad wodny, niż produkty roślinne.

Wycinka lasów pod tereny uprawne

  • Sektor hodowlany jest jednym z wiodących powodów globalnego wylesiania i odpowiada za 75% wycinek puszczy w brazylijskiej Amazonii.
  • Blisko jedna trzecia utraty bioróżnorodności na Ziemi jest przypisywana hodowli zwierząt.

Skażenie gleb i rzek

  • Sektor hodowlany jest globalnie największym kontrybutorem zanieczyszczenia wody.
  • Zwierzęta hodowlane wytwarzają od siedmiu do dziewięciu razy więcej ścieków niż ludzie, większość tych ścieków nie jest zagospodarowana.
  • Z hodowli do systemów wodnych trafiają również pestycydy, antybiotyki i metale ciężkie.

(Źródło)

Cierpienie zwierząt

Czasem mam wrażenie, że nie wierzymy w rzeczy, których nie odczuwamy zmysłami. A może wierzymy, ale jakąś częścią podświadomości je wypieramy?

Wydaje mi się, że jedzenie mięsa jest idealnym przykładem sytuacji, gdzie działa przysłowie „Co oko nie widzi, to sercu nie żal.”.

Patrzymy tylko na to, co gra główną rolę na scenie (burger, szynka, schabowy), a nie chcemy dostrzec tego, jakie mechanizmy, wydarzenia muszą mieć miejsce, aby ten produkt do nas dotarł.

Co się kryje za różowym mięsem, które widzimy za ladą czy na billboardach? No cóż, chyba wszyscy wiemy… Kryje się za tym krótkie życie umęczonego zwierzęcia. Często w klatce bez dostępu do świeżego powietrza czy widoku nieba. Kompletnie nienaturalne i wypaczone przez systemy sterujące karmieniem, zapładnianiem, leczeniem, itd.

Problem polega na tym, że my WIEMY, jak wygląda przemysł mięsny, ale o tym NIE MYŚLIMY. A przynajmniej staramy się nie myśleć. Liczne badania naukowe potwierdzają, że zwierzęta odczuwają emocje tak samo, jak ludzie. Ale ponieważ kotlet na talerzu nie odczuwa emocji, to spychamy tę świadomość w rejony umysłu, gdzie nawet jedna zbłąkana myśl się nie przypałęta.

Ciekawa jestem, ile osób zrezygnowałoby z jedzenia mięsa, gdyby w życiu było tak, jak w tym filmiku:

Czy ja jem mięso? Tak, zdarza się. Czasami nawet sama je kupuję. Jednak za każdym razem towarzyszą mi myśli o zwierzęciu, które zjadam. Dlatego mięso coraz mniej mi smakuje i systematycznie ograniczam jego spożycie.

Jak ograniczyć jedzenie mięsa?

To proste – zacznij od czegoś, co nie będzie dla ciebie zbyt uciążliwe. A potem już samo pójdzie. Przeczytaj, jaką drogę przeszła (i cały czas przechodzi) moja rodzina od „normalnej” diety ze schabowymi i burgerami do fleksitarianizmu, a momentami i fleksiweganizmu (chyba nie ma takiego słowa 😉 ), jaki stosujemy obecnie.

Zaczęliśmy od prostego kroku – niejedzenia dzieci (jagnięciny, cielęciny, itd.). Ciąg dalszy naszej historii przeczytasz tutaj.

Mam nadzieję, że może być ona inspiracją dla osób poszukujących niedrastycznych sposobów na ograniczenie mięsa. Albo sposobów na przekonanie mięsożernego członka rodziny do choćby niewielkich ustępstw na tym polu.

Podsumowanie

Jak widzisz, ograniczając spożycie mięsa i innych produktów odzwierzęcych, możesz zrobić naprawdę wiele dobrego dla środowiska.

Na koniec się powtórzę – jeśli jesteś zapalonym mięsożercą, nie rzucaj się z motyką na słońce. Masz znacznie większe szanse na sukces, jeśli zaczniesz od małego kroku, np. redukcji ilości posiłków mięsnych czy pewnych rodzajów mięsa. Powodzenia!

Pochwal się w komentarzu swoją drogą od diety mięsnej do bezmięsnej (a może i wegańskiej?).

Ten artykuł jest częścią serii #100 nawyków, która opisuje proste sposoby na bardziej ekologiczne życie. Listę wszystkich wpisów tego cyklu znajdziesz TUTAJ.

Dodaj komentarz