#22 Załóż własny ogródek, choćby na balkonie

Na wstępie przyznam, że jeśli chodzi o sprawy ogrodowe, to ja jeszcze jestem zielona. Mam ogród, ba, nawet dwa! Ale cały czas czuję niedosyt wiedzy. Dlatego ze swojej strony postaram się zmotywować cię do stworzenia własnego ogródka, a jeśli chodzi o porady ogrodnicze, to poprosiłam o nie na Facebooku i Instagramie moich czytelników i to oni są właściwie bohaterami tego artykułu 🙂

Dlaczego warto mieć własny ogródek

Po pierwsze i najważniejsze – masz szansę jeść zdrowo (przynajmniej częściowo). Bez pestycydów, sztucznych nawozów i nie wiadomo czego tam jeszcze. Uprawiając własne warzywa dokładnie wiesz, co kładziesz na swoim talerzu. To jest nie do przecenienia.

Po drugie – a jakże – jest to ekologiczne. Zauważ, jak wiele warzyw i owoców kupujemy w plastiku. Nawet jeśli staramy się unikać go jak ognia, to ciężko znaleźć rukolę, szpinak czy bób bez foliowego opakowania. Co więcej, warzywa, owoce i zioła, które kupujemy w sklepie musiały zostać do niego przetransportowane, często z daleka, często z innego kraju. Posiadając własną uprawę zbierasz i jesz. Nie ma żadnego pakowania, chemikaliów ani transportu (no chyba, że z działki do domu).

Po trzecie – jeśli masz ogródek przy domu lub na balkonie, to masz świeże owoce i warzywa cały czas pod ręką. Jeśli lubisz czasem coś spontanicznie upichcić, to z pewnością ci to ułatwi życie.

Po czwarte – własna uprawa ziół, warzyw i owoców to oszczędność pieniędzy. W dobie szybko drożejącej żywności i pietruszki po 20 zł/kg można zaoszczędzić całkiem sporo.

Co wybrać na początek

No jak to co? To, co najłatwiejsze w uprawie! Przecież nie chcesz się zniechęcić na samym początku.

Warto pamiętać, że ogród warzywny można spokojnie założyć na balkonie. Może nie każde warzywo i owoc będziemy mogli zasadzić w doniczkach, ale w dalszym ciągu wybór i możliwości są naprawdę szerokie.

 

Zioła

U mnie zdały egzamin: mięta, pietruszka naciowa, oregano, szczypior (z dymki). Nie szło mi za to z bazylią – albo nie mam do niej ręki, albo ma jakieś wygórowane wymagania.

Podobno też koperek jest łatwy w uprawie. Akurat my nie sialiśmy, bo nie jemy go aż tak dużo.

Oczywiście nie muszę chyba wspominać, że wszystkie zioła możesz uprawiać zarówno w gruncie, jak i w doniczkach.

 

Warzywa

Polecam wszystkie sałaty. Szczególnie polecam rukolę, szpinak i roszponkę, bo rosną jak szalone (ale też ze względu na to, że ich zakup prawie zawsze wiąże się z produkcją plastikowych śmieci). Dodatkowym plusem sałat są małe korzonki, więc nawet niewielka doniczka wystarczy, żeby je wysiać.

Jeśli zakładasz ogródek na balkonie, to możesz jeszcze się pokusić na: pomidory koktajlowe, cukinię, a nawet paprykę.

Jeśli masz kawałek gruntu (albo głębokie donice lub skrzynki), to na pewno nie zawiedzie cię rzodkiewka.

 

Owoce

Tutaj mamy nieco mniejsze pole do popisu, jeśli planujemy uprawę balkonową, ale nic straconego. Truskawki i poziomki spokojnie wyhodujesz.

Możesz też pokusić się o krzewy owocowe: maliny (jesienne odmiany są łatwiejsze w obsłudze), jeżyny lub porzeczki.  My mamy w doniczce krzew borówki, ale plon w zeszłym roku nie był zbyt wysoki, bo ma ona dosyć wysokie wymagania (duuuużo wody i kwaśna gleba).

 

Porady dla początkujących ogrodników

Sianie / sadzenie

Łukasz osobom początkującym poleca sadzić z flanc. „Ja kupiłem 5 czy 6 rodzajów sałat. Cena – 35 groszy. Łatwiej z nich rośnie”. Wskazuje też inne warzywa do sadzenia w ten sposób: por, cebula dymka, kapusta, kalafior, rzepa. Flance można kupić w sklepach ogrodniczych. Tak wyglądały te zasadzone przez Łukasza:

jak zacząć uprawiać ogródek

Jeśli natomiast zdecydujesz się na samodzielny wysiew, to Łukasz poleca nasiona otoczkowane. Oznacza to tyle, że każde nasionko znajduje się w takiej skorupce, która zwiększa jego rozmiar, co ułatwia wysiew oraz zawiera składniki odżywcze, dzięki czemu roślinka na początku lepiej i szybciej rośnie.

Od siebie dodam jeszcze jedną radę co do wysiewu – nie siej za gęsto. Może ci się wydawać to oczywiste, ale te nasionka są takie mikroskopijne, że wydawało mi się, że muszą być bardzo blisko siebie. Skończyło się tak, że 90% marchewek, pietruszek i rzodkiewek musiałam usunąć po tym jak wzeszły, bo były dosłownie jedna na drugiej. A jak wskazuje Fryderyk – przerywanie siewek po tym jak wzejdą jest bardzo ważne, ponieważ wtedy pojedyncze rośliny nie konkurują o przestrzeń i mogą nabrać wielkości.

 

Podlewanie

Przede wszystkim warto pamiętać o tym, aby podlewać rano lub wieczorem, kiedy nie ma słońca. Dzięki temu woda nie wyparuje, tylko zostanie w glebie.

Są różne szkoły dotyczące częstotliwości podlewania. U nas sprawdza się zasada: rzadziej, ale więcej wody. Przy słonecznej pogodzie podlewamy ogród co 2 dni, a jak są chmury to nawet i co 3-4 (oczywiście, jeśli nie ma deszczu). Wyczytałam w książce na temat ogrodnictwa, że zbyt częste podlewanie powoduje, że systemy korzeniowe są małe i słabe, a co za tym idzie mało odporne.

Warto jeszcze podkreślić, że trzeba lać naprawdę sporo wody. Historia Gosi też to potwierdza: „Podlewać, podlewać, podlewać! Ja się dziwiłam, czemu mi nic nie rośnie, aż przyszedł dziadek i lał 2x więcej niż ja. Wszystko wyrosło!

Nie ma co się czarować – w ogrodzie potrzeba naprawdę sporo wody, dlatego świetnym rozwiązaniem jest zbieranie deszczówki. O innych powodach dlaczego warto zbierać wodę opadową i jak można to robić poczytasz tutaj.

 

Nawożenie

Rozwiązaniem idealnym jest posiadanie własnego kompostownika. Masz wtedy super wartościowy kompost podany na talerzu przez pracowite dżdżownice. Gotowy kompost ma wygląd i strukturę żyznej ziemi, dlatego często nazywa się go ziemią kompostową. Jest bardzo odżywczy dla roślin ogrodowych, a przy okazji pozwala nam się pozbyć w sposób ekologiczny odpadów bio z naszej kuchni.

Kolejnym naturalnym sposobem nawożenia jest roztwór pokrzywy. Czytelniczka Magda pisze: „zbieram pokrzywy jak się tylko pojawią. Tnę nożyczkami do 3/4 pojemnika i zalewam wodą. Czekam ok. tygodnia aż zrobi się śmierdzący. Wlewam troszeczkę do konewki, resztę uzupełniam wodą i podlewam tak do połowy lipca (potem już nie bo to silny nawóz azotowy). Trzeba uważać – lepiej zrobić słabszy roztwór, aby nie popaliło roślin. Nie polecam do kwiatów bo zwiększa ilość liści, a nie kwiatów. Do warzyw jest super.”

Elwira podsuwa jeszcze prostszy sposób na nawożenie – roztwór ze skórek banana. Przepis jest prosty: „Wysuszyć, zmielić i na dwa tygodnie do wody. Potem podlewasz pomidory i truskawki. I są słodsze…”

Łukasz podpowiada, że możesz też zainwestować w obornik krowi lub koński (można go kupić w sklepie ogrodniczym lub markecie budowlanym). Można też posłuchać rady Kamili i nie ograniczać się do jednego sposobu nawożenia : „Stosować obornik lub obornik i kompost razem, aby utrzymać glebę w dobrej kulturze, wyrobić próchnicę. Jak potrzeba odkwasić wapnem.”

 

Odstraszanie szkodników

Tutaj będzie krótko, ponieważ nie wspieram żadnych niehumanitarnych metod walki ze szkodnikami. Topienie ślimaków w piwie, czy sypanie wokół grządek skorupek od jajek, żeby się poraniły – to są metody, których absolutnie nie polecam.

I tutaj wchodzi Elwira, cała na biało, która radzi tak: „Posadź sobie śmierdziuchy gdzie się da. Czyli aksamitki… One zajmą się ślimakami i nicieniami… Nie dość że będzie ładnie to jeszcze bezpiecznie dla warzyw.” Więcej roślin odstraszających ślimaki znajdziesz w tym artykule.

Jeśli masz uprawę balkonową, to dużym problemem mogą być mszyce. Wtedy warto sprowadzić na pomoc biedronki. A jeśli nie masz żadnych zaprzyjaźnionych, to spróbuj pryskać liście roztworem z czosnku (25 g startego czosnku na litr wody).

 

Podsumowanie

Ilość wiedzy do przyswojenia w zakresie ogrodnictwa może wydawać się dla początkującej osoby przytłaczająca. Wydaje się jednak, że największą wartość ma własne doświadczenie. Dlatego warto próbować, człowiek się uczy na błędach.

Żeby cię ostatecznie przekonać do spróbowania swoich sił we własnym ogródku, dorzucam jeszcze kilka motywacyjnych komentarzy od czytelniczek:

„mówi się trudno i płynie się dalej” (Natalia)

„dla chcącego nic trudnego i dużo wyrozumiałości i cierpliwości dla siebie” (Katarzyna)

„Cierpliwości, najważniejszy jest pobyt wśród zieleni. Efekty nadejdą….” (Helena)

I co najważniejsze – nie zniechęcać się! Anna twierdzi, że „Ogród w pełnej krasie jest po trzech latach od założenia.” i prawdopodobnie ma rację 😉

Ten artykuł jest częścią serii #100 nawyków, która opisuje proste sposoby na bardziej ekologiczne życie. Listę wszystkich wpisów tego cyklu znajdziesz TUTAJ.

 

 

Dodaj komentarz