Pomimo ustawowego obowiązku segregowania śmieci, nasi rodacy są nadal nieprzekonani co do słuszności i praktyczności wyrzucania poszczególnych frakcji odpadów do osobnych pojemników. Co można usłyszeć „na ulicy”?
Powariowali, żeby wszystko osobno wyrzucać – a gdzie ja mam te wszystkie kosze trzymać w moim małym mieszkaniu?
Segregowanie jest bez sensu, bo oni i tak to potem wszystko mieszają. Widziałem!
Segregowanie jest za trudne, kto to wszystko spamięta?
I nie twierdzę, że ludzie nie mają racji. Zwłaszcza w kwestii skomplikowania całego systemu segregacji. Ale wiesz co? I tak musisz segregować. Nie lubisz, jak ktoś ci mówi „musisz”. W końcu jesteś wolnym człowiekiem, prawda? No cóż, w tym wypadku „musisz” to jakoś przełknąć 😉 I to nie wyłącznie dlatego, że takie jest prawo. Ale do tego jeszcze wrócimy. Tymczasem przenieśmy się na chwilę kilkaset lat wstecz, powiedzmy do średniowiecznej Polski.
Odpady w średniowieczu
Wyobraź sobie taki obrazek:
Maryna gotuje strawę dla całej rodziny. Kapusta z grochem i mięsem. Wszystko, co jest odpadem podczas przygotowywania posiłku – ogryzki, obierki, kości, skóry zwierzęce – siuuuuu przez okno i ląduje na ulicy. W rynsztoku. W końcu tam jest miejsce śmieci. Przecież nie będzie trzymać ich w chacie, bo zaczną gnić i pojawią się szczury!
Teraz wyobraź sobie, że ktoś przychodzi do Maryny i mówi jej, że nie można wyrzucać odpadów na ulicę. Że ma je trzymać w domu, aż uzbiera jakąś konkretną ilość i wtedy wynosić do śmietnika. Jak Maryna idzie na targ i zje jabłko, to ogryzek nie ma trafiać pod nogi, ale do kosza na śmieci.
Jak to?! – krzyknie Maryna – Mam nosić przy sobie śmieci? Mam je trzymać w swojej chałupie?
Widzisz już analogię? Nie bądź więc Maryną.
Odpady dzisiaj
Obecnie świat dosłownie tonie w śmieciach. Produkujemy ich coraz więcej, zakup prawie każdego produktu równa się powstaniu kolejnego odpadu. Wbrew temu, co nam się wydaje, wyniesienie worka ze swojego mieszkania na śmietnik nie kończy tematu. Wtedy dopiero problem się zaczyna. I właśnie dlatego musisz segregować śmieci. Żeby mogły stać się surowcem do wytworzenia kolejnego tworzywa, przedmiotu lub materiału. Żebyśmy nie mieli w miastach więcej wysypisk, niż terenów zielonych.
W takim świecie żyjesz. Musisz. Ale nie obrażaj się na ten przymus. Ja też muszę. Pan musi, pani musi, wujek Zenek i babcia Klementyna też muszą. Robimy to po to, żeby zmienić świat na lepsze, a dla naszych dzieci i wnuków segregacja odpadów będzie czymś oczywistym, tak jak dla nas istnienie koszy na śmieci.