Myślę, że nikt nie ma wątpliwości co do tego, że posiadanie i użytkowanie samochodu nie jest najbardziej ekologicznym stylem życia. Ale cóż, w średniowieczu nie żyjemy, jakoś podróżować trzeba. Dlatego kolejnym nawykiem, który chciałabym poddać pod waszą rozwagę jest ekologiczna jazda samochodem, z angielska eco-driving. Możecie kojarzyć to wyrażenie z ekologicznym (i ekonomicznym) sposobem prowadzenia pojazdu. Potraktuję jednak temat nieco szerzej i zaproponuję oprócz tego dodatkowe sposoby na bycie bardziej ekologicznym właścicielem i użytkownikiem samochodu.
Eco-driving, czyli ekologiczna jazda
Eco-driving to sposób prowadzenia pojazdu, który ma zmniejszyć ilość spalanego paliwa. Szacunki są różne, ale średnio można zaoszczędzić ok. 10% paliwa. Eco-driving jest korzystny nie tylko dla planety i naszego portfela, ale też dla komfortu i bezpieczeństwa pasażerów. Istotą eco-drivingu jest bowiem płynna jazda, czyli jak najmniejsze różnice między maksymalną i minimalną prędkością. Co oprócz tego?
- Umiejętność przewidywania wydarzeń na drodze. Przykładowo: jeśli z daleka widzisz czerwone światło lub ostry zakręt, to puszczasz pedał gazu i pozwalasz silnikowi zwolnić samoistnie, zanim użyjesz hamulca.
- Hamowanie za pomocą silnika, płynne zwalnianie.
- Dynamiczne i możliwie jak najkrótsze przyspieszanie.
- Używanie najwyższego biegu, jaki jest możliwy przy danej prędkości (pamiętajcie, żeby tutaj nie przesadzić, bo jadąc ze zbyt małą prędkością dla danego biegu też zużywamy więcej paliwa).
Załadunek pojazdu
Wiadomo, im pojazd lżejszy, tym spalanie mniejsze. Dlatego warto, zwłaszcza przed dłuższą trasą, pozbyć się zbędnego załadunku, np. opon wymienionych 2 miesiące temu, które nadal trzymamy w bagażniku. Ponadto wskazane jest regularne kontrolowanie ciśnienia opon. Jeśli będzie zbyt niskie, spalanie również wzrośnie.
Nie można też zapomnieć o aerodynamice. Dlatego, jeśli masz zamontowane relingi, boks dachowy (albo jeździsz z rowerem na dachu :)), to warto byłoby zdemontować te konstrukcje na czas, kiedy z nich nie korzystasz, zwłaszcza przed dłuższą trasą drogami szybkiego ruchu.
Swoją drogą, negatywnie na aerodynamikę wpływa też szybka jazda z otwartymi oknami, więc „zimny łokieć” stosujcie tylko stojąc na parkingu, ewentualnie lansując się z prędkością 30 km/h 😉
Wyłączaj silnik
Postój z włączonym silnikiem jest mega nieekologiczny! Poza tym grozi za to mandat do 100 zł (w terenie zabudowanym). Jakby tego było mało, utrzymując włączony silnik na postoju pogarszacie jego stan – silnik szybciej się zużywa, bo potrzebuje więcej czasu na rozgrzanie na niskich obrotach. Potrzebuje też więcej paliwa, więc im szybciej ruszysz, tym prędzej silnik osiągnie optymalną temperaturę i spalanie.
Także, moi mili Państwo, żadnego skrobania szyb z włączonym silnikiem! Zwłaszcza, że szkodzicie wtedy też sobie, wdychając opary z rury wydechowej. Zresztą, zamarznięte szyby będą już niedługo w Polsce rzadkością (Czemu? O globalnym ociepleniu przeczytasz tutaj).
Silnik należy też wyłączać przy dłuższych postojach w trakcie jazdy – na przejeździe kolejowym, a nawet czerwonym świetle. Nie bez kozery w nowych samochodach montuje się mechanizm automatycznego wyłączania silnika na postoju, jak tylko puścimy sprzęgło.
Korzystaj z płynu do spryskiwaczy z dystrybutora
Każdy posiadacz samochodu wie, co to jest niekończąca się seria napraw, przeglądów oraz uzupełniania olejów i płynów. Ja o tym ostatnim.
Jak musicie dolać płynu do spryskiwaczy, to można to zrobić bez produkowania śmieci. Na wielu myjniach samoobsługowych (sporadycznie na stacjach benzynowych) są dystrybutory z płynem – można nalać dokładnie tyle, ile nam akurat potrzeba.
***
Jakie są wasze sposoby i pomysły na bardziej ekologiczne użytkowanie samochodu?
Ten artykuł jest częścią serii #100 nawyków, która opisuje proste sposoby na bardziej ekologiczne życie. Listę wszystkich wpisów tego cyklu znajdziesz TUTAJ.