Każdego dnia Polacy kupują kilkadziesiąt tysięcy przedmiotów na azjatyckich platformach sprzedażowych takich jak: AliExpress, Alibaba, Gearbest czy Banggood. Według Wyborczej Poczta Polska w 2018 r. dostarczyła do polskich domów ok. 14 mln listów z Chin. Z raportu Gemiusa wynika, że z różnych zagranicznych serwisów korzysta w Polsce 23% internautów.
Do takich zakupów zachęcają niskie ceny, darmowa przesyłka i bardzo szeroka oferta produktów. Trzeba tylko trochę dłużej poczekać na dostawę (choć nie zawsze, bo niektóre towary można już zamawiać z magazynu zlokalizowanego w Europie).
Ja chcę pokazać drugą stronę medalu – że kupowanie na AliExpress i innych azjatyckich serwisach ma również swoje ciemne strony. Przy dokonywaniu zakupów warto zatem traktować je jako ostateczność, a nie miejsce, gdzie kierujemy swoje pierwsze wirtualne kroki.
Dlaczego zatem nie warto kupować w serwisach aukcyjnych z drugiego końca świata?