Nam – ludziom – wspomniane rogi niestraszne, ponieważ potrafimy sromotę przeczekać z nadzieją, że jakoś to będzie… Sprawa nie wygląda tak prosto z fauną tj. ze wszelkimi stworzeniami zamieszkałymi teren III RP. Często dla ratowania ww. starczało funduszy tylko dla jednostek.
Otóż, mam folder: Stowarzyszenie Na Rzecz Dzikich Zwierząt „Sokół”, w którym czytamy: „Niezbędne były akcje reintrodukcji, czyli ponownego wsiedlania do środowiska naturalnego sokołów pochodzących z hodowli”.
Dzięki ww. akcjom ten wspaniały, dzielny ptak przetrwał. We wspomnianych działaniach bierze udział także „Orlen”. Wyjeżdżam na kilka dni dość daleko, ponieważ doszły mnie słuchy, że zalatuje tam sokół wędrowny. Jeśli go spotkam – napiszę.
Póki co, aura się jednak zmienia z pobłażliwej na srogą tj. zefirki na huragany, kapuśniaczki na ulewy. Słońce nabrało werwy i grzeje coraz mocniej tworząc krajowe, europejskie i światowe strefy suszy. Sam proces trwa, a końca nie widać…
Kwitnienie wraz owocowanie roślin – przez niedostatek wilgoci jest utrudnione. Obniża się poziom wód gruntowych, na który nie ma innego sposobu by się podniósł: jak jednostajne, spokojne opady deszczu, a takowych brak. Znowu nadszedł „Alert RCB”: UWAGA, UWAGA…

„Gdzie strumyk płynie z wolna…” Już nie płynie – wysycha. Jeszcze kilka lat wstecz od wiosny do jesieni miał swój większy – mniejszy „prąd”. Obecnie, jak widać.
Jesteśmy z siebie dumni, że dawno temu naszą populację nazwano „Homo sapiens”, lecz nie zawsze: antropopresję, „zrównoważony rozwój”oraz technikę – wykorzystujemy w zbożnym celu.
W latach 2015 – 2023 zręby zupełne kosiły najcenniejsze drzewa w Puszczy Białowieskiej – mimo że znany kompleks leśny to polski skarb narodowy. (Jest także pod kuratelą „UNESCO” oraz stanowi wkład do światowego dziedzictwa). Wraz z upadkiem wiekowych drzew zanikał zwierzostan. Wśród ekologów i sympatyków znaleźli się jednak dzielni ludzie – którzy ujęli się za nietykalnością wspomnianej puszczy.
Ostatnio, w środkach masowego przekazu pojawiły się tytuły:„ Inwazja natury do miast”. Zwierzęta od wieków żyją w polskich miastach – jaka, więc „inwazja”? Przypuszczam, że być może w tym momencie ktoś z szanownych czytelników zapyta: Czemu to tak?
Otóż, staramy się zmienić nasz sposób patrzenia, bo przecież bycie europejczykiem – zobowiązuje. Rosną jak „Grzyby po deszczu” kluby fitness, do łask wracają książki, znajomość języków obcych, jesteśmy bardziej zatroskani o zielony świat, odbywamy dalekie podróże itp.

Wśród roślinności, w parku narodowym „Uluru – Kata Tiuta”znajduje się monolit skalny. Robi wrażenie na turystach, a dla Aborygenów stanowi obiekt kultu. W zależności od pór dnia – emanuje inną barwą. W jej jaskiniach można zobaczyć na ścianach malowidła rdzennych mieszkańców, a w pobliżu kupić i podczas zapadającego zmroku – tradycyjnie wypić lampkę szampana.
Wracając do tematu: czynimy powyższe z nadzieją, że będziemy szczęśliwsi, a dzięki zmianom zewnętrznym zmieni się nasza mentalność na bardziej otwartą dla Matki Natury.
Owszem, lecz warto pamiętać, ze przełom, metamorfoza rozpoczyna się wewnątrz: „Nie to co na ustach, czy kliknięte, lecz co w duszy gra.” Dopiero pochylenie się nad własnym sposobem myślenia skutkuje zmianą zachowań i umiejętnością patrzenia głębiej na sprawy dziejące się wokół.
Przecież pobyt na „ziemskim padole ” – nierozerwalnie związany jest z przyrodą tj. stanem gleby, czystością wody i powietrza wraz ze zwalczaniem postępującego zaśmiecenia. To nasze: „być albo nie być”. Uff…
Chwytam lornetkę. Pamiętam, kiedy zerkanie w świata każdą stronę – skutkowało ujrzeniem stworzenia, a nawet kilkunastu zwierzaczków. Omiatam, więc południowy horyzont i… nic. Spoglądam na wschód – łan turzyc. W północnym kierunku – spokój. Na zachodzie, widzę biegnącego liska, ale ten unosząc głowę dostrzegł mnie i prysł… A ja, niczym na konradowską „Smugę cienia” zapatrzony czekałem, że wróci. Niestety…

Wypada wspomnieć o samej przestrzeni zubożonej przez kilkanaście lat. Zanikło oczko wodne, odrobinę dalej stała olcha, przy rzece wzrastał wierzbowy krzew. Teren z rozgałęzieniem rowu został wyrównany i 2 ha zaorane. Zakrzaczenia rosnące wokół podmokłego gruntu – zasypano śmieciami. Ludzie, tak nie można.
Z życia wzięte: letnią porą koniecznie wystawiajmy wodę, a dbając żeby zawsze była świeża – ratujemy ptaki.
Józef Dbały
